November 24, 2014

Enemy



W wielkim skrócie - Jakie Gyllenhaal i jego doppelgänger. Miało być chyba mroczno i psychologicznie, ale mam wrażenie, że po pierwsze to wszystko już kiedyś było, a po drugie, że film był chyba jednak nieprzemyślany, bo dam sobie uciąć rękę, iż przynajmniej niektóre sceny były improwizowane. 
Gyllenhaal gra tu Adama, wykładowcę historii, który jest na granicy sanity.  Albo męczą go dziwne sny, albo nie może spać. Pewnego wieczoru ogląda film na DVD i wśród drugoplanowych aktorów dostrzega mężczyznę, który wygląda tak jak on. Zaintrygowany postanawia go odszukać.
Filmy o sobowtórach z zasady chyba są mroczne. Sobowtór nie zwiastuje niczego dobrego.
"Enemy" jest filmem, który stawia mnóstwo pytań, nie dając w zamian odpowiedzi. Zatem jeśli ktoś lubi klarowną akcję, niech nie zdziwi się, jeśli zgubi się w głównym wątku. Ja sama ze dwa razy miałam wątpliwości, który z wyglądających tak samo mężczyzn właśnie pojawia się na ekranie.
Czy Adam to Anthony? Czy to bracia? Który z nich zna tajemnicę? Skąd blizny na ich ciele? Co wie matka Anthony'ego? 


Scenariusz, luźno oparty na powieści José Saramago, zawiera mnóstwo rwanych scen, powtórzeń, marzeń sennych. Bardziej skłania się ku filmowi psychologicznemu niż thrillerowi.
Najmocniejszą stroną obrazu Denisa Villeneuve'a jest właśnie Gyllenhaal (który pojawił się też w jego poprzednim filmie "Prisoners"). Cała reszta - taka sobie. Zdjęcia - wszystkie z żółtym filtrem, co potęguje wrażenie wyobcowania bohatera (bohaterów?) ze świata. Jest to zresztą świat, w którym praktycznie nie ma innych ludzi oprócz dwóch par, których losy śledzimy. Na moment pojawiają się studenci na uniwersytecie i matka sobowtóra (piękna, tajemnicza Isabella Rosselini). Poza tym ulice ogromnego kanadyjskiego miasta są puste, bez życia. Często miejski moloch pokazywany jest z oddali lub z góry - wieżowce mienia się w słońcu, zakorkowane autostrady wiją się pomiędzy nimi. Raz jeden widzimy, że nad miastem unosi się gigantyczny pająk, bardzo podobny do tego, którego stworzyła Louise Bourgeoise przez Muzeum Guggenheima w Bilbao. Co symbolizuje? Okrucieństwo? Podstęp? Pokusę?
Ale najsłabsza jest sama akcja - bohater nic a nic nas nie obchodzi.  I o ile film prosi się o wieloraką interpretację, to twórcy jakby zapomnieli, po co to wszystko nakręcili i zmontowali. Wszelkie pytania o tożsamość, jakie chcieli zadać, ulatują razem z napisami końcowymi.

"Enemy"
reż. Dennis Villeneuve
scen. Jose Saramago, Javier Gullon
wyk.: Jake Gyllenhaal, Mélanie Laurent, Sarah Gadon, Isabella Rossellini
prod.: Hiszpania, Kanada

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger