November 23, 2014

Mandarynki



Jakże kojarzył mi się ten film z innym obrazem o bezsensie wojny   - z "Ziemią niczyją" Denisa Tanovicia. Oba filmy łączy podobne ukazanie tematu - wojna zostaje zawężona do konfliktu pomiędzy kilkoma zaledwie reprezentantami zwaśnionych stron. Mikrokosmos, w którym, jak pod lupa, widać natężenie agresji, ale też jej totalną alogikę.
Rok 1992. Abchazja chce odłączyć się od Gruzji. Dwóch estońskich osadników, starszych panów, nie uciekło przed frontem, zostali u siebie, w swoich domach. Opiekują się rannymi żołnierzami - Czeczenem i Gruzinem. W miarę, jak obaj zdrowieją, rośnie ich nienawiść do siebie. Bezpodstawna, bo konflikt jest z rodzaju gordyjskich węzłów - nie da się go rozwiązać. Każdy ma rację. I nikt jej nie ma zarazem. 
Żołnierze dają słowo, że nie zabiją się w domu gospodarza, zbyt szanują go za uratowaniem im życia. Mijają dni, tygodnie i nagle okazuje się, że wróg nie jest taki straszny. Że można z nim usiąść do wspólnego posiłku. Że ma jakąś przeszłość, historię, rodzinę. Że są zakładnikami wojny, na którą sami, pojedynczo, nie mają wpływu. Ba! Zakładnikami są też niezamieszani w konflikt Estończycy. Front jest tuż za domem, słychać strzały i widać dym. Wojna pochłania wszystko. Nie daje nadziei na bezpieczny koniec, ale jednocześnie trzeba ją prowadzić, by nie zdradzić ideałów, za które ją wywołano.
Film jest kręcony głównie w pomieszczeniach. W małych pokojach skromnej chatki plantatorów mandarynek, których to owoców zatrzęsienie w pobliskim sadzie. Daje to efekt klaustrofobii. Izby zdają się zbyt ciasne, by pomieścić tyle osób. Ziemia, o którą trwa walka, ukazana jest w ostatnim ujęciu - kamera unosi się coraz wyżej, wyżej, a nas poraża uroda krajobrazu. Majestatycznych gór Kaukazu i błękitu Morza Czarnego.Ogromna i wspaniała. I także, mimo tego, niezbyt pojemna.
Uniknął  reżyser tego obrazu, Zaza Urushadze, zbędnego moralizmu i dydaktyzmu. Wojna to krew. Krew niewinna, przelana na próżno, bo nic nie da się jej pomocą rozwiązać. Bohaterowie to wiedzą. I to czyni ich tym bardziej tragicznymi.

"Mandarynki"
reż. i scen.: Zaza Urushadze
wyk.: Lembit Ulfsak, Giorgi Nakashidze, Mikheil Meskhi, Elmo Nuganen

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger