November 23, 2014

Marina Abramović. Artystka obecna.



Osią filmu jest retrospektywna wystawa jugosłowiańskiej artystki, podczas której Abramović była obecna dosłownie. Codziennie przez kilka godzin siedząc przy stole i spoglądając w oczy wszystkim, którzy przysiedli się do jej stolika. Bez słów, bez gestu. Tylko pierwotne, surowe nawiązanie kontaktu wzrokowego. W sumie spędziła tak 700 godzin czasie trwającej 3 miesiące wystawy.
Podmiotem artystycznej działalności Mariny jest ludzkie ciało. Nierzadko doprowadzane do granic ekspresji, łącznie z bólem i krwią. Sama Serbka bywa nazywana "babcią perfromance'u", ale uwierzcie nie ma nic"babcinego" w tej silniej, odważnej i bezkompromisowej kobiecie

Dokument HBO, surowy w formie i oszczędny w słowach, nie jest obiektywny, bo po kilku pierwszych kadrach wiemy, że będzie on hołdem złożonym artystce. Ale sceny "widzeń" w nowojorskim MoMA są ogromnie wzruszające. Abramović porusza w ludziach jakąś czułą strunę. Ludzie czują pod skóra, że w tym, co robi Marina, nie ma żadnej ściemy, że to sztuka bardzo serio. Tworzona z pasją i oddaniem na drodze wielu wyrzeczeń. 

Obraz stawia też pytanie o wierność sobie i swoim ideałom, gdy pojawiają się sława i pieniądze.  Czy da się pozostać nieczułym na wdzięki mamony? Co ona zabiera? Co daje w zamian? I czy w ogóle coś daje?

Co mówią o nas nasze oczy? Czy są lustrem duszy? Sama chciałabym się tego dowiedzieć, zaglądając w brązowe tęczówki artystki.

Na zdj. poniżej najbardziej chwytający za serce kadr filmu. Abramović odwiedził w ostatnim dniu wystawy jej były życiowy partner, Ulay (pseudonim artystyczny niemieckiego perfomera Franka Uwe Laysiepena), z którym praktykowała body art przez wiele lat.

Zdj. myrome.org

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger