November 24, 2014

Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów



Jakże zazdroszczę Ludwice Włodek* tej rodziny! Nie tej właśnie konkretnej, nie chodzi mi o samego Iwaszkiewicza, ale o to, że miała autorka szansę być potomkinią wykształconego ziemiaństwa. Mogła czytać listy sprzed stu lat, pamiętniki praprababci, znajdować setki zdjęć i dokumentów, które są nieocenionym źródłem ciągłości historii. Moja rodzinna przeszłość jest białą plamą. Kilka anegdot, garstka fotografii. Żadnych dworków, willi, ziemi w spadku. Żadnych listów, spotkań z kuzynami w piątej linii. To jednak musi być niesamowite wiedzieć, kim się jest, skąd się przyszło, kto stoi za plecami. A jeśli jednym z  tych, którzy stoją, jest jeden z najlepszych pisarzy polskich XXw. to już w ogóle pełna frajda.
Czyta się tę sagę rodzinną bardzo przyjemnie. Nie jest to dzieło tak literacko doskonałe i tak pełne jak "W ogrodzie pamięci" Joanny Olczak Ronikier (o rodzie Mortkowiczów, jedna z książek mojego życia), ale "Pra." to lektura sympatyczna, miejscami zabawna, miejscami frapująca. Mnóstwo rodzinnych wspomnień i galeria postaci niezwykłych z dwóch rodów  - Iwaszkiewiczów i Lilpopów (Lilpop to panieńskie nazwisko Anny Iwaszkiewicz). Są tu i siostry Jarosława, i jego dwie teściowe, teść, krewni z Karolem Szymanowskim na czele, liczne rozmowy z córkami, wnukami, żyjącą służbą (Zofia Dzięcioł, którą poznałam niedawno, została przyjęta do Iwaszkiewiczów na służbę w wieku lat 16, jest pełnoetatowym pracownikiem muzeum na Stawisku, sprzedaje bilety i oprowadza po willi. Przemiła starsza pani, która o Iwaszkiewiczu wyraża się czule "stary").
To rodzina nietuzinkowa, ale taka z krwi i kości. Wszyscy oczytani, mówiący językami, bywający w świecie (sam autor "Panien z wilka" był sekretarzem ambasady RP w Kopenhadze i Brukseli), ale tacy jednocześnie zwyczajnie ludzcy. Bardzo mi się podobało, że prawnuczka nie stawia przodków na piedestale i nie tworzy pastelowej laurki. Tak, bywali zgryźliwi. Zdradzali, zostawiali dzieci na pastwę losu, bywali dewocyjnie rozmodleni, skąpi lub dla odmiany rozrzutni. 
Opowieść skrzy się humorem. Czy wiedzieliście na przykład, że Iwaszkiewicz został pochowany w mundurze...górnika?

Jedyne, nad czym ubolewam to fakt, że autorka prześlizgnęła się po politycznym uwikłaniu pradziadka, jego brataniu się z systemem i całkowitym konformizmie w PRL. Wypomina mu co prawda wiersza na cześć Bieruta, ale nie zagłębia się w JAK i DLACZEGO? Jak to możliwe, że tak inteligentny człowiek przyjmował z radością Nagrodę Literacką im. Lenina? A przecież był bardzo blisko wysokich kręgów partyjnych i pewnych rzeczy nie mógł nie wiedzieć.
Nie powinno się oceniać twórcy po jego najsłabszych dziełach. Jasna sprawa. Szymborska to nie tylko wiersz o Korei w końcu. Ale jakoś trudno zapomnieć, że Iwaszkiewicz, tak jak Putrament, trwał jako część systemu, doskonale w nim zresztą urządzony (willa ze służbą w PRL!) przez dekady. Romans z komunizmem nie był wybrykiem młodzieniaszka jak w przypadku Miłosza czy Szymborskiej właśnie. To był życiowy pakt. Jednak.

Nie mnie osądzać. Na szczęście nikt nigdy, nawet najzagorzalsi wrogowie, nie odmawiali Iwaszkiewiczowi talentu. Bo siła jego małych form prozatorskich (moim zdaniem to najlepsze opowiadania w polskiej literaturze) oraz jego liryków, zwłaszcza tych pisanych pod koniec życia, traktujących o przemijaniu, odchodzeniu i starości, jest ogromna. Jego tomik "Mapa pogody" z 1977r. to wielki poetycki traktat o żegnaniu się ze światem. Niezwykle wzruszający i mój ukochany.

Ostatnio jest Iwaszkiewicz rewitalizowany. Zaczyna się do niego wracać. To bardzo dobrze. Wszystkim zainteresowanym jego osobą polecam tę książkę (a także inną, mojego uniwersyteckiego wykładowcy Piotra Mitznera, "Hania i Jarosław Iwaszkiewiczowie") , oraz, jako dodatek, wizytę w Podkowie Leśnej. Stawisko (jest tam muzeum z woli poety, tak zapisał w testamencie) jest jak wehikuł czasu. Przekraczamy próg i nagle jesteśmy w innym świecie. Świecie gabinetów z ogromnym biurkiem, szezlongów, werand i pokojów stołowych. Coś cudnego.

*Ludwika Włodek jest dziennikarką Gazety Wyborczej, specjalistką od spraw Azji Środkowej. Na zdjęciu poniżej z babcią Marią Iwaszkiewicz i jej siostrą Teresą Markowską ( z domu Iwaszkiewicz). Zdj. ze str.: www.wysokieobcasy.pl



No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger