December 26, 2014

Krauze, Barańczak...

Smutny koniec roku dla kultury. Odeszli Krzysztof Krauze i Stanisław Barańczak. Obydwaj tak bardzo przez mnie lubiani....i obydwaj stawiący dla mnie wzór ludzi, którzy konsekwentnie szli  własną drogą, bez zważania na tani poklask, błysk fleszy, tak zwaną oglądalność lub tak zwaną poczytność. Wierni sobie. Prawdziwi.
tego pierwszego zapamiętam jako autora kina opowiadającego historie nie rodem z baśni, ale z życia. Bolesne i mocne. Zapadające w pamięć. Nie umiem wskazać ulubionego filmu. Bo i "Dług", i "Plac Zbawiciela" i "Mój Nikifor" są na zawsze w mojej filmowej pamięci.

Zdj. ze strony: dziennik.pl

Stanisław Barańczak pozostanie dla mnie najwybitniejszym tłumaczem Szekspira. I dramaty, i sonety w jego przekładzie to absolutny majstersztyk.  To językowy wirtuoz, mistrz frazy, rymu, rytmu, które pod jego piórem brzmią tak samo doskonale jak oryginały angielskie. zdarza się niezwykle rzadko, ze mistrz przekłada mistrza. (Sonety do posłuchania w świetnej interpretacji Marka Kondrata TU). Jest też najbardziej niedocenionym (pomimo Nike) poetą współczesnym.

Zdj. forum.butwbutonierce.pl


No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger