December 31, 2014

Panta rhei

Wszystko płynie. Wszystko się zmienia. Kolejne końce grudnia wyznaczają kamienie milowe i kiedy zrywamy ostatnią kartkę z kalendarza, to nie ma odwrotu. Można tylko zrobić kolejny krok naprzód, nie oglądając się wstecz. 

Czasem kusi, by się obejrzeć. Ja na przykład ostatnio zrobiłam dwie powtórki z rozrywki, których bardzo potem żałowałam. Sięgnęłam po wielu, wielu latach po "Podwójne życie Weroniki" i po "101 Rejkiawik". Bohaterowie tych filmów, tak kiedyś przez mnie lubiani, zostali w miejscu, w którym ich zostawiłam. Wskazówki mojego zegara nieubłaganie tykały dalej i tak jakoś się stało, że dziś i Weronika, i Hlynur z Islandii są sympatycznie... nudni. Zwłaszcza Kieślowski świeci światłem odbitym od własnego nazwiska w tym filmie. "Podwójne życie Weroniki" to werniks, bańka mydlana. 
W obrazie Baltasara Kormákura jedynym źródłem życia została tylko Victoria Abril jako Lola. Główny bohater, jego niedojrzałość, zagubienie, wycofanie, które tak dobrze kiedyś rozumiałam, było dla mnie irytujące. Ba, w ogóle mnie jego los już nie interesował.

Będzie tym razem bez podsumowań. Nie umiałabym wskazać jednej książki, która uznałabym za "najlepszą" w 2014r. Utrzymanie tempa czytania jest dla pracującej mamy wybitnie trudne, ale robię, co mogę.  W pamięć zapadła z cala pewnością "Sońka" Karpowicza, "Morfina "Twardocha i "Umarł mi" Ingi Iwasiów. Nie powiem też, jaki film zrobił na mnie największe wrażenie.  Za dużo ich oglądam. Za dużo dobrych, ważnych. 
Za to zupełnie nie udało mi się w tym roku namierzyć dobrego serialu. Dobrego w rozumieniu "Breaking Bad" i "The Wire", ponieważ "Vikings", o których pisałam, są tylko (i aż) przednią rozrywką. Ktoś? Coś?

W starym roku żegnam się z Wami głosem Wielkiego Nieobecnego. Wszystkiego dobrego!!!



2 comments:

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger