December 30, 2014

Śpiewaj ogrody


Tak opowiadać o Freistadt Danzig potrafi tylko Paweł Huelle. Zapadają we mnie jego teksty głębiej niż gdańskie opowieści Stefana Chwina czy nawet  Güntera Grassa (którego najbardziej cenię za "Kota i mysz"). W ogóle miałam wrażenie, że gdy czytałam "Śpiewaj ogrody", to dostałam do rąk pocztówkę, która ożywa niczym ruchome zdjęcia w "Harrym Potterze". 
Nurt powieści Huelle składa się z kilku strumieni, z których każdy wypływa w innym źródle czasowym i niesie opowieść innego bohatera. Główny wątek - młody chłopak, którego rodzina tuż po wojnie została zakwaterowana w pięknej willi pewnej Niemki, uczęszcza do gospodyni po kryjomu na lekcje niemieckiego, podczas których Greta - bo tak było jej na imię - opowiada mu (ocala!) historię swojego życia. Ta opowieść jest fragmentem ogromnej mozaiki pod tytułem "Gdańsk" - miasta, którego częścią składową, konstantą jest znikanie. Po wojnie zniknęła cała bogata kultura niemiecka, a jeszcze wcześniej zdrapana została warstwa wielonarodowego, wielokulturowego tygla jakim był ten ogromny, hanzeatycki port.
Greta snuje więc swoje wspomnienia, które rozwarstwiają się na opowieść o muzyce Wagnera, o cieniu Hitlera, o miłości w czasie wojny i o śmierci. Do tego dochodzą głosy innych bohaterów - pana Bieszke, Kaszuba oraz pierwszego właściciela willi, którą zamieszkuje Greta - Francuza, po którym ocalał pamiętnik. Z zapisków dowiadujemy się o tajemnicy pewnej zbrodni, która symbolizuje z kolei koło, jakie zatacza historia wciąż i wciąż.
Narracja jest tu rwana, nielinearna. Poszczególne fragmenty są jak piksele, które wyświetlają się na ekranie nie po kolei i dają końcowy obraz dopiero po jakimś czasie. Oczywiście jest tak dlatego, że historia Gdańska nie da się opowiedzieć od punktu A do punktu B. Przeszłość tego miasta to wielogłos, setki wersji tych samych historii, które są jak koła zębata wielkiej machiny - jedno obraca drugie.
Piękna literacka polifonia z mnóstwem odniesień do niemieckiej poezji (tytułowe "śpiewaj ogrody" to cytat z Rilkego).

2 comments:

  1. Te słowa mnie zachęciły: "Piękna literacka polifonia z mnóstwem odniesień do niemieckiej poezji". Zapisuję sobie ten tytuł :)

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger