December 07, 2014

Vikings


Bóg Odyn pacnął widać mnie swym młotem i jak zaczarowana obejrzałam pierwszy i drugi sezon serialu w kilka dni (niecały tydzień). I pewnie, że widziałam lepsze seriale. Głębsze, bardziej panoramiczne ("The Wire", "Breaking Bad"), ale to jest naprawdę fantastyczne kino. Rozkręca się co prawda powoli i po pierwszym odcinku byłam pełna sceptycyzmu, ale bardzo się cieszę, że wytrwałam. Ragnar Lothbrok (śliczny, jasnooki Travis Fimmel) wciągnął mnie w swój mroczny, surowy świat. Jest to pierwsza dramatyczna produkcja amerykańskiego kanału "History" i z hollywoodzką wprawą łączy nerw kina akcji z dbającym o szczegóły kinem historycznym.
Największa zaletą serii jest osadzenie akcji w Skandynawii w czasach wczesnego średniowiecza - nie jest to obszar eksploatowany przez film ostatnimi czasy. A jednocześnie któż z nas nie słyszał o Wikingach? I tak oto plądrujący wybrzeża Bałtyku odważni wojownicy stają się bohaterami z krwi i kości. Są ambitni, waleczni, nie boją się śmierci (w końcu czeka na nich lepsze życie w Walhalli), kochają ryzyko. Jednocześnie drżą przed swoimi bogami, ale też i buntują się przeciwko nim, są zawistni, zazdrośni. Z serialu dowiadujemy się o ich zwyczajach - o równouprawnieniu (kobiety walczyły ramię w ramię z mężczyznami na przykład), o równości społecznej (poza władcą nie było podziału na wyżej i niżej postawionych, nie ma szlachty i chłopów, wszyscy są ważni) i systemie sprawiedliwości (spory rozstrzyga władca, głos kobiety jest tak samo ważny jak głos mężczyzny - to nie było przecież takie oczywiste w Europie w VIIIw. ).
W każdym razie serial opiera się na mniej lub bardziej na faktach. Główny bohater Ragnar Lothbrok, jak mówi Wikipedia,  był nordyckim władcą, znanym z wypraw łupieżczych do Anglii. Udało mu się także dotrzeć do Paryża (Sekwaną, Wikingowie bowiem umieli budować łodzie, które bez problemu poruszyły się i po morzach, i po rzekach). Zdecydowanie była to nieprzeciętna postać, wokół której można było zbudować współcześnie serial. W dodatku całość historii Wikingów jest na tyle ciekawa i romantyczna, że "Vikings" stało się po prostu świetnym widowiskiem. Niekoniecznie bardzo ambitnym, ale z punktu widzenia laika takiego ja - świat opowieści nordyckich, wierzeń i tradycji zyskuje kolory i intensywność. To, czego o Wikingach nie wiemy, zostało wymyślone. (Ale sami sobie winni, bo zbyt zajęci widać byli paleniem zdobytych wiosek, by zapisywać cokolwiek dla potomnych.)
Twórca serialu Michael Hirst jest doskonale obeznany w tworzeniu serii telewizyjnych opartych na historycznych wydarzeniach. To on jest autorem scenariuszy do "Rodziny Borgiów" i ""Dynastii Tudorów". "Wikingowie" też mają ten sam pazur, gęstość akcji. Są tylko odrobinę bardziej krwawi i brutalni. Ale to też jest na swój sposób fascynujące - zaprawdę nie sposób oderwać wzroku od umazanego krwią Ragnara Lothbroka. 

Travis Fimmel w swej, pewnie życiowej, roli jest magnetyzujący. Po pierwsze wygląda jak milion dolarów, po drugie błysk w pięknych, niebieskich oczach zdradza ogromną inteligencję. I taki właśnie jest Lothbrok. Bystry, przystojny, odważny. 
Bardzo podoba mi się też czołówka tego serialu i piosenka "If I had a heart" w wykonaniu Fever Ray:

Trę piętami z niecierpliwości przed trzecim sezonem.

11 comments:

  1. tak, całkiem porządny serialu kawałek ;)

    ReplyDelete
  2. w temacie czołówek serialowych, to moi faworyci:
    https://www.youtube.com/watch?v=v4_1LjEl8H0
    https://www.youtube.com/watch?v=LiW5dozlQcw
    no i TP, ale to klasyk nad klasyki ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O, tak, motyw z "The Killing" bomba. Ja jeszcze lubię Massive Attack z "House'a".
      TP - zrobiłam powtórkę w wakacje. Klimat niezły po tylu latach, pięknie pokręcona fabuła, ale tempo akcji żółwiaste. Pod tym względem trąci myszką, słaby montaż.

      Delete
  3. no żesz... wreeeeszcie, dzięęęęękiiiii :-) będę bywać i czekać na znaki from you :-) ściski

    ReplyDelete
  4. Ostatnio usłyszałam o tym serialu w telewizji. I poleciłam go mojemu narzeczonemu, gdyż ja sama raczej nie preferuję takich klimatów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja na przykład kompletnie nie potrafię się wciągnąć w "Grę o tron", więc rozumiem. Pozdrawiam!

      Delete
  5. Ja właśnie pożuciłam serial po pierwszym odcinku, jakoś do mnie nie przemawiał. Ale po takiej opini, pewnie dam mu jeszcze jedną szanse i przy kawałku wolnego czasu obejrzę.
    M

    ReplyDelete
  6. a ja tutaj dziś nie na temat bo w kwestii "Boyhood" - zwykły niezwykły film. Wielkie dzięki. Takie kino mogłabym oglądać codziennie na każdy temat. To przykład jak trudno zrobić film o zwykłym życiu, naszej codzienności, bez zbędnego zadęcia, bez moralizatorstwa. Kapitalne jest to, że tyle lat to kręcili nie stracili nic z konsekwencji w budowaniu atmosfery. :-)

    ReplyDelete
  7. M - pamiętaj, ze to tylko moje subiektywne opinie. :-)

    ReplyDelete
  8. Pamiętam, :)
    Aaaa dopiero zauważyłam jakiego byka strzeliłam, porzucić, tak to jest pisanie w pośpiechu :)
    M

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger