January 26, 2015

Lewiatan



Kino Andrieja Zwiangincewa jest takie moje. I nie ukrywam, że idę do kina na to konkretne nazwisko. To rosyjska soul w najlepszym wydaniu. Podobał mi się i "Powrót", i "Wygnanie", i "Elena". I "Lewiatan" także. 
Zachwycił scenariusz i fantastyczne, piękne, szaro-srebrne w kolorystyce zdjęcia (Mikhail Krichman, od lat współpracuje ze Zwiagincewem), wybitne aktorstwo i zadawanie pytań, których w Rosji oficjalnymi kanałami się nie zadaje.  To bardzo, bardzo mocny konkurent naszej "Idy" w wyścigu po Oscara.
Oto Matuszka Rossija w pijackiej alegorii. Zaczyna się od planu ogólnego - ludzie kontra państwo, mali kontra duzi, biedni kontra pieniądze. Kola (Aleksey Serebryakov) jest mechanikiem samochodowym, który mieszka w ślicznej, skromnej willi tuż przy plaży, na której leżą malownicze szczątki wieloryba. Krajobraz wokół urzeka majestatem, surowością i pustką (zdjęcia kręcono w okolicach Murmańska). Ma drugą żonę (Elena Lyadova) i syna, który jej nie lubi i nie może pogodzić się z nowym związkiem ojca. Pech chce, że na działkę, na której od pokoleń stoi dom Koli, ma chrapkę miejscowy aparatczyk (posiadający w biurze portret Putina, a jakże!)."Nowy Ruski", który dobrze wie, że racja jest po stronie tego, kto ma pieniądze i układy za pomocą pieniędzy zdobyte. W procesie, który wytoczy przeciwko Koli, zdobywa ziemię i planuje na niej wybudować galerię handlową. Kola walczy, podważa decyzję sądu, wnosi apelację. Bezskutecznie, bo próba wygrania ze skorumpowanymi urzędnikami przypomina walenie głową w mur. Choć pomaga mu kolega - prawnik z Moskwy, który stara się działać w imieniu litery prawa, nic nie jest w stanie wskórać. Chciwemu biznesmenowi niestraszny nawet szantaż, do którego posuwa się  Kola i jego przyjaciel. Ma ruble i ma broń. I to wystarczy, bo w Rosji nie obowiązuje żadne prawo. 
Tylko, że to nie jest film o korupcji i bezduszności, i nieudanej walce z systemem.
Z planu ogólnego przenosimy się w połowie filmu do kameralnego - do tego, co się dzieje w willi, pomiędzy jej mieszkańcami. Bo tu nikt nie jest szczęśliwy. Kola jest załamany utratą domu, który wybudował jego pradziadek. Jego żona Lilya, o której wiemy tak niewiele, staje się całkiem nieoczekiwanie główną bohaterką tego dramatu. Wie, że z jej powodu ojciec stracił więź z synem. Wyprowadzka do nowego miejsca, choć trudna, jest szansą na zbudowanie czegoś od nowa. Bez niej. 

Zdj. film.onet.pl
Zwiagincew zadaje pytania o granicę własnego komfortu i o dobro. Czy można być szczęśliwym czyimś kosztem? Jaki to koszt? Czy można go spłacić? Lilya ma też romans z przystojnym prawnikiem z Moskwy, o którym dowiaduje się Kola w bardzo wnikliwej scenie polowania - oto grupa znajomych wybiera się w tundrę, by postrzelać. Panie przygotowują szaszłyki, panowie strzelają i wszyscy piją na umór. Ot, taka rosyjska rozrywka. Pić i strzelać. Strzelać i pić. Czysta wódkę w szklankach, na umór, do upadłego. Zapoj!

Czy krokodyla [tj. Lewiatana] chwycisz na wędkę lub sznurem wyciągniesz mu język, czy przeciągniesz mu powróz przez nozdrza, a szczękę hakiem przewiercisz? Może cię poprosi o łaskę? czy powie ci dobre słowo? Czy zawrze z tobą przymierze, czy wciągniesz go na stałe do służby? Czy pobawisz się nim jak z wróblem, czy zwiążesz go dla swych córek? Czy towarzysze go sprzedadzą, podzielą go między kupców? Czy przebijesz mu skórę harpunem, głowę mu dzidą przeszyjesz? Odważ się rękę nań włożyć, pamiętaj, nie wrócisz do walki. Zawiedzie twoja nadzieja, bo już sam jego widok przeraża. Kto się ośmieli go zbudzić? Któż mu wystąpi naprzeciw? Kto się odważy go dotknąć bezkarnie? – Nikt zgoła pod całym niebem. Głosu jego nie zdołam przemilczeć, o sile wiem – niezrównana. Czy odchyli kto brzeg pancerza i podejdzie z podwójnym wędzidłem? Czy otworzy mu paszczy podwoje? (...) Dla niego żelazo – to plewy, brąz – niby drzewo zbutwiałe. Nie płoszy go strzała z łuku, kamień z procy jest źdźbłem dla niego. Dla niego źdźbłem maczuga, śmieje się z dzidy lecącej. Pod nim są ostre skorupy, ślad jakby wału zostawia na błocie. Głębię wód wzburzy jak kocioł, na wrzątek ją zdoła przemienić. Za nim smuga się świeci na wodzie, topiel podobna do siwizny. Nie ma mu równego na ziemi, uczyniono go nieustraszonym: Każde mocne zwierzę się lęka jego, króla wszystkich stworzeń.*

Odwołania do Biblii są częste w tym filmie. Wiele razy przywołuje się tu Księgę Hioba. To Kola jest tym Hiobem. Zostaje mu odebrane wszystko, absolutnie wszystko. Dom, miłość, nadzieja, wreszcie wolność. W starciu z Lewiatanem, potężnym, straszliwym jeden mały człowiek nie ma szans. Nie ma Boga, który przemówiłby do Koli w tym filmie, bo w Rosji w ogóle nie ma Boga. To zapomniana figura, o której przypominają tylko ruiny miejscowej cerkwi, na które lokalna młodzież przychodzi palić papierosy. Lewiatanem jest i Państwo, i Kościół Prawosławny zbratany z władzą, Lewiatanem jest niesprawiedliwy Los, ślepy Przypadek. Bohater Zwiangincewa zadaje pytanie, którego nie wypowiada na głos - Czy jestem tutaj sam? 
A my? Czy jesteśmy tutaj sami? Nie odpowiem na pytanie, bo boję się odpowiedzi. "Nie podoba mi się" - oświadczył po projekcji filmu rosyjski minister kultury.

*Księga Hioba 40:25 – 41:26, Biblia Tysiąclecia

1 comment:

  1. Słyszałam o tym filmie właśnie w kontekście konkurenta "Idy". Nie wiem jednak, czy bym się w nim odnalazła.

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger