January 22, 2015

Omar



Ostatni z zeszłorocznych filmów nieanglojęzycznych nominowanych do Oscara, jaki obejrzałam. Szczera i bezpretensjonalna opowieść o miłości, gniewie, młodości i walce o wolność. Ale też kino zostawiające nas poza strefą komfortu. Ale takie lubię i tego od kina oczekuję. Myślenia. Nie tylko rozrywki. *
Młody palestyński piekarz (śliczny Adam Bakri) skacze to na jedną, to na drugą stronę muru, który dzieli Palestynę, Izrael i Zachodni Brzeg Jordanu (administrowany przez Izrael). Nie wolno mu tego robić, wiecznie zatem ucieka przed izraelskimi żołnierzami. Po co skacze? Do dziewczyny. I kumpla, z którym po pracy knuje zamach. 
Cały ciężar problemów Bliskiego Wschodu Omar dźwiga na plecach. Jest jednak sympatyczny i z łatwością przekonujemy się do niego, choć jego walka o wolność jest niczym innym jak aktem terroryzmu. W jakimś sensie rozumiemy jednak, po co to robi. Jest więźniem na długo zanim trafi do więzienia. Mieszkając 15 kilometrów od morza nie może pójść na plażę. Nie może swobodnie przekraczać bram w murze i własną dziewczynę odwiedza w tajemnicy przed całym światem. Miał po prostu pecha urodzić się na Terytoriach Okupowanych. By chronić siebie, musi zagrać nie fair. Ale któż z nas z ręką na sercu odrzuciłby własne szczęście na rzecz cudzego? Omar broni się młodzieńczą naiwnością, zakochaniem po uszy w pięknej Nadii, planami na przyszłość, jakie ma każdy w wieku dwudziestu lat. Wszyscy tam byliśmy. Nie wszyscy jednak jesteśmy biednymi Palestyńczykami.

Zdj. washingtoncitypaper. com
Palestyński reżyser Hany Abu-Assad (autor "Paradise Now") unika jednak jednoznacznych odpowiedzi i poplącze życie swojego bohatera tak bardzo, jak to tylko możliwe po to, by powiedzieć nam, że w świecie konfliktu zbrojnego nic nie jest czarno-białe wbrew temu, co mówią nam media. I nie ma wygranych i przegranych. Są tylko przegrani.
Świetnie prowadzona jest kamera Ehaba Assala i jedyne, czego mogłabym się uczepić, to zbyt dużej ilości zbliżeń, które miały oddać emocje głównych bohaterów, ale z których tylko Bakri wychodzi obronną ręką.

*W ramach rozrywki obejrzałam ostatnio film "Lucy" Luca Bessona, na którego recenzję szkoda mi czasu. Potworny gniot.

3 comments:

  1. Nie chciałabym być Palestyńczykiem, o nie. Film nie dla mnie.

    ReplyDelete
  2. Widziałem ten film dawno, nie bardzo pamiętam, ale zostało dobre wrażenie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też tak mam, że mi się zacierają filmy w pamięci. :-)

      Delete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger