February 11, 2015

Krótka historia książek zakazanych



Fascynująca opowieść Wernera Fulda, niemieckiego historyka literatury, o tym, że wszelka władza od zawsze bała się niepokornych twórców, bo stanowili dla niej zagrożenie. Władza lubi, jak jej się schlebia, nie lubi prawdy o sobie. I wszystko jedno, czy to jest władza religijna, czy polityczna. Odkąd w ogóle powstała literatura, czyli od czasów starożytnych wiadomym było, że "umiejętność czytania jest aktem przyswajania sobie świata. Kto nauczy się czytania choćby kilku słów, wkrótce będzie umiał przeczytać wszystkie słowa, a kto pojął, że za pomocą jednego zdania przyswaja sobie fragment zdania, nie poprzestanie na jednym zdaniu ".  To dlatego kłopoty z wydawaniem książek miał Sołżenicyn, Jesienin i Majakowski. Ale także Nabokov i Diderot. A Indeks Świętego Oficjum to tylko wierzchołek góry lodowej, bo tak naprawdę do dzisiejszych czasów literatura miewa kłopoty z cenzurą. W liberalnym RFN nie można było ze strachu przed komunizmem wystawiać utworów Brechta, nie tak dawno w Hiszpanii czasów Franco uznano, że biblioteki służą gromadzeniu wiedzy, a nie jej przekazywaniu. A jednym z najbardziej ciemnych okresów dla słowa opisanego jest wiek dziewiętnasty w okolicach protestanckiego Bostonu, gdzie w co drugim wersie wietrzono grzech i Szatana.
Ta książka opowiada też o tym, jak ewoluowały narzędzia cenzury, że w czasach, kiedy stosy palonych książek przeszły do lamusa, musiano wymyślić inne sposoby niwelowania czytelniczej pasji. Szczególnie Fuld przygląda się - co oczywiste - niemieckim "oprawcom druku", choć zagląda też przez ramię cenzorom angielskim, francuskim i amerykańskim, którzy do dziś wiodą prym w uznawaniu czegoś za właściwe czy też nie. Zresztą to w Stanach w kręgu jednej z religijnych sekt doszło do rytualnego spalenia tekstu "Harry'ego Pottera" i taśm z Disnejowskim "Pinokiem", jako źródeł kultury nawołujących do zabaw czarna magią. Autor opowiada o szaleństwie ery senatora McCarthy'ego, ale też o tym, że na czarną listę nigdy nie dostał się oficjalnie Karol Darwin.
Naprawdę ciekawe. 

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger