February 18, 2015

Once



Musical Johna Carneya odegrany na ulicach Dublina. Inny niż każdy film muzyczny, jaki znacie i inny niż każda komedia romantyczna, którą ten film trochę jest, a trochę nie.
W roli głównej występuje Glen Hansard i jego wesoła kompania z zespołu  "The Frames". Najważniejszym zaś wątkiem jest przyjaźń czy też zauroczenie pomiędzy irlandzkim ulicznym grajkiem a czeską imigrantką (Markéta Irglová). W czasach, kiedy Hollywood całkiem straciło umiejętność odróżniania seksu od miłości (vide koszmarny Grey), ten niezależny obraz,  w którym para bohaterów nie wymienia ani jednego pocałunku, jest jedną z najciekawszy i najładniejszych opowieści o zbliżeniu do drugiego człowieka. Tak, klucza do innych nie znajdziemy u nich w rozporku! Voila! Ironizuję trochę, ale zobaczenie czegoś tak innego od całej producencko-korporacyjnej reszty było jak powiew chłodnego powietrza w środku lata.
Trudno opowiedzieć "Once", bo w sumie w filmie nie dzieje się dużo. On jest samotny, ona wspaniała, ale ma męża. Obydwoje poranieni i zagubieni. Lubią razem grac. Zresztą w jakiejś recenzji czytałam, że ten film jest jak twoja ulubiona piosenka - lepiej ją komuś puścić niż opisać. A piosenek tu pod dostatkiem.  I to naprawdę świetnych. Żaden pop, nikt nie tańczy. Gitara, pianino i piękne słowa prosto z czyjegoś serca. Zresztą piosenka "Falling slowly" (poniżej) dostała zasłużonego Oscara.
Wspaniałe, intymne kino dla wrażliwców.


11 comments:

  1. Skoro dla wrażliwców :)
    Zatem "Once"!
    Choć Greya również planuję obejrzeć ;P
    Ponoć ścieżka dźwiękowa niczego sobie. Choć ile w tym prawdy ... ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, ja pewnie tez obejrzę, żeby pazury stępic na recenzji jakiejś. ;-)

      Delete
  2. Bardzo chcę obejrzeć ten film. Od dawna.

    ReplyDelete
  3. Ogladalam ten film kilka razy. Za kazdym razem wzruszal mnie na nowo.
    Widocznie jestem 'wrazliwcem' ;-)
    I za kazdym razem gdy uslysze piosenke z tego filmu - przezywam ja rownie gleboko.
    Dziekuje za przypomnienienie
    A
    PS
    troche brak mi wiesci o H i J,
    pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Piosenka cudna. :-) A widziałaś jak przyjmowali Oscara oboje? Cholera, wyciszyli ja, nawet nie zdążyła podziękować!

      P.S. Dziś już nie umiałabym pisać o H i J. Ale dzięki wielkie za pamięć. :-)

      Delete
    2. Tak, ta oskarowa gala byla baardzo wymowna - jakas Czeszka chce cos powiedziec? Tutaj? W Hollywood????

      Delete
  4. Once widziałem, mieszkałem jeszcze wtedy w Eire i yyyyyyyyyy, sam nie wiem, coś między gniotem a porażką, może gniotyczna-porażka, może nie lubie takiego pitolenia, może tanie chwyty romanticzne mnei nie wzruszyły, a może to po prostu film nie dla mnie, czy też nie do mnie adresowany.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Yyyyy tanie chwyty? Eeee....no co ty. Właśnie wcale a wcale nie były tanie. Tanie to jest jak kolejna Julia Roberts szczerzy się do kolejnego Richarda Gere, a oni tacy ..ludzko zwyczajni byli. I ludzko popaprani.
      Ja lubię pitolenie w filmach za to. Bardzo. ;-)

      Delete
  5. ano tanie, dżulia i rysiek to są poza wszelkimi kategoriami, Once w innych oceniałem, coś bym dla równowagi podał...yyyy...nic mi do łba nie wchodzi...może to: https://www.youtube.com/watch?v=Xa--ea9P7P4 no i kilka innych

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger