February 16, 2015

Panie z Cranford



Po kilku trudnych lekturach potrzebowałam czegoś trochę lżejszego, zatem zaprosiłam się na angielską herbatkę. Książkę Elizabeth Gaskell, twórczyni z epoki wiktoriańskiej, czytało się, chciałoby się rzec, z rozkoszą, bo to tak miło staroświecko brzmi. Zresztą cała powieść jest rozczulająco staroświecka, zarówno w formie, jak i treści. 
Całość jest zbiorem doskonale odmalowanych scenek rodzajowych z życia kilku kobiet w niedużej mieścinie. Kobiet przemiłych, bogobojnych, pruderyjnych, nieco zadzierających nosa ze względu na swoje pochodzenie, niezbyt rozgarniętych, ale na wskroś dobrych. 
Główne charaktery są świetnie odmalowane, choć każda z pan trzyma się mocno wiktoriańskich konwenansów. Popijają popołudniowe herbatki, pojadają krakersy, czasem grają w karty, ale przede wszystkim rozmawiają - wspominają, plotkują do granic głupoty, droczą się ze sobą.
Gaskell uwodzi czytelnika niezwykła przenikliwością i dystansem do świata, z którego sama przecież pochodziła. "Panie  z Cranford" rozweselają i pomagają zanurzyć stopę w rzeczywistości tak innej od współczesnej. Wcale nie sielankowej, choć nie brakuje tu elementu nostalgii, tęsknoty za czymś, co nigdy nie wróci (stąd niechęć bohaterek do nowinek technologicznych, do zmian obyczajowych, wszystkie one chcą zachować status quo, bo tak jest swojsko i bezpiecznie). 
Dziwny to świat z naszej perspektywy, świat ogromnych podziałów klasowych i trzymania się niepisanych zasad, świat strachu przed tym, co powiedzą ludzie, a  jednocześnie miejsce, gdzie czas nie biegł linearnie jak szalony, tylko zataczał kręgi w ślimaczym tempie. Były wieczory przy świecach i spacery urokliwymi alejkami.
Infantylizm postaci wynikający z ich totalnej niewiedzy o świecie bywa irytujący, ale szkoda, że nie istnieje dziś żadne Cranford, do którego można byłoby pojechać na tydzień, by wylogować się ze wszystkiego, czym na pewno drobnomieszczańskie cranfordzkie kobiety dziś by pogardzały. 
Cranford z książki to miejsce bardzo sfeminizowane. Mężczyźni pojawiają się na dalszym planie, ale nie wydają się być bohaterkom do czegokolwiek niezbędni. Niezwykłe to spojrzenie u autorki wychowanej w czasach, gdy kobiety w zasadzie uważane były za nierozumne i spełniać się miały jedynie rozrodczo. 

Na podstawie książki powstał serial BBB z Judi Dench w roli głównej, z którego to zdam relację, jak tylko go obejrzę.

P.S. Piękne to wydanie z okładką w angielskie róże, prawda?

6 comments:

  1. Miałam tę książkę w domu przez chwilę i, nieprzeczytaną, zwróciłam do biblioteki. Ja z kolei chyba nie miałam nastroju na tego typu powieść, choć przeczuwam, że to ciekawa lektura. Swego czasu czytałam o niej u Padmy z Miasta książek.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez kiedyż czytałam u Padmy o niej. :-)

      Delete
  2. Ha mam to na półce! Serial widziałam, jest rewelacyjny, głownie dzięki świetnym aktorkom i cudownie odtworzonej scenerii tamtej epoki.Książkę trzymam jak ulubiony deser, na specjalną okazję :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Serial zaczęłam oglądać i jest po prostu cudowny!!!

      Delete
  3. Nie czytałam. Ale wydanie jest zachwycające!

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger