March 13, 2015

Cake. Way to go, Aniston!



Jennifer Aniston kilka razy zaledwie udowodniła, że jest kimś więcej niż "tylko" Jennifer Aniston - sympatyczną "dziewczyną z sąsiedztwa", wieczną Rachel z serialu "Friends", weteranką głupawych komedii romantycznych i "tą, którą zostawił Brad". Pierwszy raz zaskoczyła w "The Good Girl", potem w mniej znanych, niskobudżetowych filmach: "Friends with money" i "Management". Ale w "Cake" to jest już, proszę Państwa, aktorstwo pełną gębą.
Kuleje w tym filmie pełen frazesów i klisz scenariusz, ale Aniston jest naprawdę bezbłędna. Na tyle, że nie wyobrażam sobie nikogo innego w roli Claire, młodej kobiety, która cierpi na powypadkowe bóle chroniczne, które uniemożliwiają jej normalne funkcjonowanie. Ale to nie tylko blizny na ciele dokuczają Claire. Najgorsze są te na duchu, z którymi nasza bohaterka nie radzi sobie w ogóle. Zapija je wódką, przegryza proszkami i próbuje unicestwić teraźniejszość przygodnym seksem. Ale demony nie znikają tak łatwo.
O źródle depresji Claire nie napiszę, nie chcę Wam zepsuć seansu, bo karty odsłanianie są powoli, w miarę biegu akcji, ale oglądanie tego filmu było dla mnie bardzo trudne. Pomysłem Aniston na swoją bohaterkę było rozświetlenie jej ciemnej strony ironicznym poczuciem humoru, w czym przydał się bardzo komediowy talent aktorki. Jej komentarze i spostrzeżenia od początku dają nam wrażenie oglądania cienia Claire, tego, kim kiedyś była, bo to, że nie była cały czas oschła i zgorzkniała, wiemy na pewno. I dlatego zastanowił mnie brak nominacji do Oscara dla Jennifer. Bo jeśli aktor może coś zrobić tak dobrze i tak bardzo wbrew swojemu emploi, to właśnie to. Cudownie widzieć ja bez makijażu, bez doskonałej fryzury i bez obłędnej małej czarnej. Że siedzi w niej taki pazur, tego nie wiedziałam, więc to totalne zaskoczenie. Pewnie nikt w to nie wierzył, bo film Aniston wyprodukowała sobie sama.

Zdj. www.slantmagazine.com
W rolach drugoplanowych zobaczymy Annę Kendrick, Sama Worthingtona, Felicity Huffman i Meksykankę Adrianę Barrazę (pamiętacie ją z "Babel"?) , która gra jedyną przyjazną Claire duszę, jej pomoc domową.  Na minutę dosłownie pojawia się też William H. Macy.

3 comments:

  1. Jakoś kojarzę tę autorkę wyłącznie z komediowymi rolami. Ale film chętnie obejrzę :)

    ReplyDelete
  2. Większość ją tak kojarzy, ale sama sobie winna. ;-)

    ReplyDelete
  3. Nie wiem, jak to się stało, ale nawet nie słyszałam o tym filmie. Dzięki:)

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger