March 28, 2015

Charles Bukowski "Listonosz"



Ależ mi się podobała ta książka. Przez cały czas czytania miałam ochotę na whisky i jeszcze więcej whisky popijaną whisky. Bo to jest książka o piciu.
Jej bohater, Henry Chinaski (tak, tak, porte parole autora) pracuje na poczcie. To znaczy usiłuje pracować. A przy okazji opowiada nam, soczyście, cudownie opowiada o tym, co robi i co myśli o swoim urzędzie, urzędniczej pracy i urzędnikach w ogóle. Najmocniejszą stroną książki jest ta mięsista narracja - ani przez moment nie mamy wrażenia, że coś czytamy, tylko że ktoś nam przy dobrej wódce opowiada. Chwilami histerycznie się śmiejemy, chwilami kiwamy głową ze zrozumieniem. "O, tak, tak właśnie jest". To opowieść surowa, bez skomplikowanych środków literackich, metafor i porównań czy innych ozdobników. To historia (pozornie) prostego gościa, który po prostu ma dość tego, co robi, ale że potrzebuje pieniędzy, by żyć (i pic także), wypija setkę dla kurażu i staje się jednym z miliona kółek zębatych, jakim jest społeczeństwo.
Chinaski najprawdopodobniej nie jest waszym listonoszem. Tym miłym, znanym od lat gościem, który pyta, jak zdrowie mamy i babci. Jest wiecznie przepity i mocno zdystansowany do swojej roboty. Codziennie rano, na wielkim kacu będąc, toczy sam ze sobą grę, czy w ogóle wstać czy nie. Zdarza się, że nie. Ale kiedy już wstaje, zaleje ból głowy kawą, rusza z torbą pełną przesyłek i listów w teren. W deszczu i skwarze. Spotykając najdziwaczniejsze typy ludzkie po drodze. Dla kogoś o takim zmyśle obserwacyjnym (Bukowksi pracował jako listonosz 12 lat!) to wymarzona praca. Galeria potępieńców - od sztywnych od kija w-nie-powiem-gdzie urzędników pocztowych, dla których liczą się tylko statystyki, po spragnione przygodnego seksu odbiorczynie listów. Aż się prosi o nich opowiedzieć. Nam. Czytelnikom.
Świetnie pokazany jest w "Listonoszu" skomplikowany mechanizm awansu w urzędzie i to, co się dzieje z nieskłonnym do uniformizacji życia jako takiego człowiekiem, gdy wkłada się nań mundurek i każe dzień w dzień wykonywać te same czynności, przy których trenowanie psa do siadu i aportu wydaje się zewem wolności.
Czytanie Bukowksiego idzie w parze ze słuchaniem Toma Waitsa. Świetna literatura.


Charles Bukowski. zdj. huntington.org

Polecam film dokumentalny o pisarzu "Born into this" TU.

6 comments:

  1. Hm, akurat ta książka Bukowskiego najmniej mi się podobała.;( W porównaniu z innymi wydała mi się trochę nudna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O, a mi najbardziej prawdziwa i zabawna. :-)

      Delete
    2. Może nie trafiła w mój nastrój.;) Kiedyś do niej wrócę, ale w oryginale.

      Delete
  2. Praktycznie ni piję alkoholu, więc raczej książka ta nie wzbudzi we mnie pragnienia napicia się whisky. Ale chętnie do niej zajrzę, pomimo tego :)

    ReplyDelete
  3. Ale mnie zachęciłaś do czytania Bukowskiego, bo ja prozy tego pana w ogóle nie znam.

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger