March 28, 2015

Kopciuszek



Chwilę po dość mrocznej "Czarownicy" przywracającej na ekranie opowieść o Śpiącej Królewnie mamy w kinach "Kopciuszka", fabularną adaptację animacji z 1950r. Jest ona w duchu bardziej Disnejowska (chociaż oba filmy Disney wyprodukował), bardziej radosna i bardziej, cóż, słodka. Wszystko to plusy, bo tego właśnie oczekują małe dziewczynki (i duże też) po baśniach ze stajni Walta D.
Po pierwsze świetna robota Kennetha Branagha (tak, TEGO Kennetha) - całość zgrał niezwykle zgrabnie i choć film jest nieco przydługi (drodzy twórcy, pamiętajmy, że 120 minut w kinie, nawet na najbardziej interesującym filmie, jest dla kilkulatków ogromną przeszkodą - mój synek na ten przykład usnął), nic tu pod względem spójności akcji i postaci nie zgrzyta. No i najważniejsze - Branagh potraktował baśń równie poważnie jak niegdyś Szekspira. W żadnym wypadku nie miałam wrażenia, że zrobił coś, co jest tak naprawdę poniżej jego możliwości.
Po drugie - kapitalna obsada. Świetna Lily James w roli głównej, czarujący Richard Madden jako Książę o śnieżnobiałym uśmiechu, wreszcie niezwykle wyrazista w roli macochy Cate Blanchett. Blanchett miała pewnie najtrudniejszą rolę ze wszystkich, bo zła macocha to ktoś, kogo łatwo przeszarżować. Ale Australijka znalazła sposób na swoją bohaterkę - jej macocha nie jest wariatką, jest zimna, wyniosła, lodowato okrutna, chce chronić siebie i swoje córki za wszelką cenę. Plus perełki na drugim planie - Helena Bohnam Carter jako Wróżka, Stellan Skarsgard jako Arcyksiążę i Derek Jacobi jako Król. 
Po trzecie - scenografia (wiele czerpiąca z obrazów Watteau, Fragonarda  - ze znaną "Huśtawką" na czele) i kostiumy. Wszystko bajeczne i śliczne, od pejzaży po szklane pantofelki. Nie było też, na szczęście, nadmiaru efektów specjalnych, co sprawiło, że film było romantycznie staromodny. Oldskulowy wręcz. To w wielu recenzjach jest zarzut, mówi się o kroku wstecz w Disnejowskiej produkcji, ale ja się z tym kompletnie nie zgadzam. Bo na przykład "Czarownicy" z demoniczną Angeliną Jolie nie śmiałam pokazać mojej wrażliwej pięciolatce. A "Kopciuszka" jak najbardziej i choć też się na nim rzewnie zalewała łzami (umiera matka bohaterki, jej ojciec, wreszcie Król), to przez cały film wiedziałam, że Branagh zrobił opowieść właśnie dla niej.

4 comments:

  1. I moje panny były pod dużym wrażeniem produkcji. Dodatek w postaci "Frozen Fever" ponoć także niezwykle apetycznym kąskiem ... ? :) Sama niestety nie widziałam żadnego z nich.
    Bardzo żałowałam, że nie mogłam towarzyszyć dziewczynom, gdyż sama byłam spragniona tych wszystkich kopciuszkowych doznań i wzruszeń ;)
    Nic to. Zamierzam nadrobić materiał.
    "Czarownica" faktycznie trochę zbyt mroczna. Ale podobała nam się. Uwielbiamy natomiast "Alicję w Krainie Czarów" z Johnnym Deppem w roli Kapelusznika ^^

    ReplyDelete
    Replies
    1. "Alicję" ja tez bardzo lubię, ale dzieciakom nie pokazywałam jeszcze. :-)

      Delete
  2. Bardzo dobrze zrobiona ekranizacja - w pewnym wieku przestałem trawić sentymentalizm Disney'a, ale tutaj uważam, że był on na miejscu i nie taki znów nachalny. Niesamowite ujęcia, efekty specjalne - pięknie sfilmowana scena tańca Kopciuszka z Księciem, i jeszcze ta przemiana dyni w karocę, gęsi w stangreta i jaszczurek w lokajów ;) Jednym słowem, moje "inner child" miało niezłą frajdę ;)
    No i Kopciuszek słodki, zaś macocha jędzowata, w sam raz na miarę świetnego aktorstwa Blanchett ;)
    Naprawdę niezłe kino dla dzieci w każdym wieku.

    PS. A "Huśtawka" to raczej Fragonard a nie Watteau... (Sorry za uwagę ;))
    Zresztą zauważyłem tam wiele aluzji do różnych dzieł malarskich - tak jakby ktoś nieźle się bawił przemycaniem tego na ekran.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ha, ja sentymentalizm Disneya kupuję zawsze, choć najbardziej lubię jego produkcje, które są efektem współpracy z Pixarem. Przemiana dyni w karocę jak z marzenia. Zresztą dynia przez Disneya już zawsze z Kopciuszkiem mi się tylko kojarzy.

      Fragonard był, ale go wcięło, jak babcię kocham. Dopisuję natychmiast i dzięki za czujność, drogi Logosie!

      Delete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger