April 20, 2015

Bye, bye Gilbert Blythe!


Zdj. ottawacitizen.com
To nie był znany aktor. To był człowiek jednej roli, ale za to takiej, która podbiła moje serce dwadzieścia pięć lat temu i została ze mną do dziś. Mowa o filmowej adaptacji "Ani z Zielonego Wzgórza", jednej z moich ukochanych książek. Zmarły kilka dni temu Jonathan Crombie zagrał rolę Gilberta Blythe'a.
Mam kilka ukochanych scen z tego filmu, szalenie romantycznych.
Tu, gdy Gilbert oddaje Ani swoją posadę w szkole w Avonlea, żeby miała blisko:

Zdj. buzzfeed.com
Tu, gdy Ania rozbija mu na głowie tabliczkę za to, że nazwał ją "marchewką":

 Zdj. tumblr.

Jest jeszcze jedna scena, nie mogę jej teraz znaleźć, kiedy Ania idzie mostkiem przez Jezioro Lśniących Wód, a Gilbert podgląda ją zza krzaków i wiemy, wszystkie wiemy, że tak strasznie ją kocha.
Gdzieś w mojej nastoletniej głowie ideałem faceta był dla mnie Gilbert/Jonathan.*

Zdj. cbc.ca

* A oto dlaczego żaden facet jednak Gilbertowi do pięt nie dorośnie:
1. Jest bohaterski i odważny.
2. Jest cierpliwy, czeka na Anię lata całe.
3. Szanuje w Ani zwłaszcza jej inteligencję. Ich błyskotliwe potyczki słowne są niezwykle frapujące.
4. Jest bezinteresowny.
5. Cały ten  Pan Darcy mógłby mu buty pastować za słowa: “Your friendship can’t satisfy me, Anne. I want your love.”
6. Pisał do Ani romantyczne, długie listy.Prawdziwe listy.
7. Jest lekarzem.
8. Jest romantyczny, ale nigdy nie przestaje być mężczyzną z krwi i kości. .
9. Po kilkudziesięcu latach małżeństwa z Anią jest w niej tak samo zakochany jak na początku i nadal nie może uwierzyc w swoje szczęście. Znaczy się wierny jak pies. 
10.  Jest cholernie przystojny. I czarujący. Ma ciemną czuprynę i jasne oczy. Cmok!



4 comments:

  1. Ha ha ta lista to sama prawda :)

    ReplyDelete
  2. W Gilbercie (książkowym) kochałam się od pierwszego czytania. Znaczy od zawsze. W związku z tym do filmu podchodziłam z rezerwą, bo bałam się, że nie dorośnie do moich wyobrażeń i będę rozczarowana. Ale nie, to było objawienie. Mój zachwyt nie miał granic i tak jest do dziś dnia. Gilbert Blythe będzie miał dla mnie zawsze twarz Jonathana Crombie. Szkoda, że tak młodo odszedł.
    Z tym filmem zresztą jest tak, że wszyscy odtwórcy byli dobrani naprawdę cudownie. Nie wyobrażam sobie innej Ani, Maryli i innego Mateusza.
    Pozdrawiam
    Scoutek

    ReplyDelete
  3. Ja też sobie nie wyobrażam :-)

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger