April 17, 2015

Finding Vivian Maier


Absolutnie fascynujący dokument o tajemniczym życiu pewnej amerykańskiej niani, która obecnie jest uważaną za jedną z najlepszych przedstawicielek nurtu tzw. street photography.
Całkiem przypadkiem John Maloof, który jest narratorem w naszym filmie, kupił na aukcji plik negatywów, spodziewając się zdjęć z lat 60. potrzebnych do projektu, nad którym pracował. Po wywołaniu zdjęć oniemiał. Były więcej niż niesamowite! 
Maloof zapragnął dowiedzieć się czegoś o autorce fotografii - Vivian Maier, ale nigdzie, zupełnie nigdzie nie mógł znaleźć nic na jej temat poza...nekrologiem. Umieścił więc jej zdjęcia na swoim blogu, co spotkało się z ogromnym aplauzem internautów. I rozpoczął żmudny, długi proces poszukiwania informacji o Vivian Maier i wszelkich tropów dotyczących jej twórczej działalności. Udało się to w sposób brawurowy i film przedstawia nam te niesamowite poszukiwania krok po kroku. Poznajemy ludzi, którymi Maier opiekowała się jako dziećmi, rodziny, u których była gospodynią i które nie podejrzewały, że ta ekscentryczna, wysoka, mówiąca z francuskim akcentem i ubierająca się jak "sowiecki żołnierz" kobieta jest fotograficznym geniuszem, niezwykle płodnym. Pozostawiła ponad 100 000 zdjęć, które dziś zasilają galerie od Nowego Jorku po Los Angeles.
Maloof dokonuje też na podstawie spotkań ze swoimi gośćmi rekonstrukcji osobowości Maier, bo pytanie, czemu ktoś, kto robi tyle zdjęć i to tak świetnych, nigdy nie zabiegał ani o to, by je wywołać, ani o to, by je komuś pokazać, nasuwa się samo. Postać Maier wyłania się z mgły niepamięci w całym swym ludzkim skomplikowaniu.
Był ten film dla mnie objawieniem. Po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia Maier i straciłam dla nich głowę. Już psiałam, że street photography to mój ukochany dział fotografii, sama go namiętnie uprawiam, ale to, co pokazała Maier to mistrzostwo. Co za oko! Co za zdolność wyłapywania chwil ważnych, smutnych i tragikomicznych! Niesamowite czarno-białe zdjęcia, które kondensują człowieczeństwo. Wszystkie emocje, cała paleta NAS złapana aparatem Rolleiflex.
Vivian Maier zmarła w 2009r. jako postrzegana jak dziwadło samotniczka. Raczej nie cieszyłaby się ze swojej dzisiejszej sławy, choć jeden z pozostawionych przez nią listów świadczy, że miała świadomość wartości swojej sztuki.
Polecam ten film każdemu, kto choć trochę interesuje się fotografią, ale też każdemu, kto lubi opowieści o niezwykłych ludziach. Ja odnalazłam w niej pokrewną duszę, bo też...chodzę do pracy a aparatem w torbie.

Trailer:

I kilka zdjęć Vivian Maier na deser. Udanego piątku!



















3 comments:

  1. Zdecydowanie wzruszająca historia. Niezwykle ciekawa. No i zadziwia ta skromność. Nie znam historii ale zastanawia mocno ta jej tajemniczość i brak potrzeby wybicia się. Widocznie samo fotografowanie było dla niej najważniejsze. Sztuka dla sztuki nie dla poklasku, sławy. pozdrowienia

    ReplyDelete
  2. Tak,a le z filmu wynika tez, że Vivian miała swojego - jakby powiedział serialowy Dexter - "dark passenger". Miała mroczną stronę i pogrążała się w niej w miarę upływu lat. Nie udało się zrekonstruować jej dzieciństwa. Starannie je wymazała z wszelkich dokumentów, zrywając stosunki rodzinne bardzo wcześnie.

    ReplyDelete
  3. Dla mnie to jeden z najlepszych filmów ub. roku. Niesamowita postać, zdjęcia, ciekawie opowiedziana historia. Majstersztyk!

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger