June 19, 2015

Dwa słabe filmy

Long time no see. Życie. :-)
Czasem po pasmie świetnych, świetnych filmów nadchodzi pasmo kina nieszczęśliwego (w sensie źle zrobionego). I takie oglądam, choć do niektórych obrazów za nic się tu nie przyznam. ;-) Większość zaczynam oglądać z nadzieją w sercu, wielkimi oczekiwaniami co do formy, przez temat na wykonawcach skończywszy i bywa, że po 100 minutach mam minę mniej więcej taką:

 lub taką:





Żarty żartami, ale do sedna. Co mnie ostatnio znudziło/wkurzyło/rozczarowało? Otóż oszczędźcie czas i za nic nie oglądajcie:
1. Po pierwsze francuskiej "Królowej kasyna" z pięknie starzejącą się Catherine Deneuve. Nie umiem nawet za bardzo streścić filmu, bo nie zrozumiałam, o czym był. Tak dosłownie. Nie zrozumiałam nic a nic. Rzecz działa się w słonecznej Nicei, córka wraca do matki - właścicielki kasyna i zaczyna domagać się części majątku. Na ten wątek nakłada się sprawa bliskiego współpracownika, który knuje intrygę, by na tejże właścicielce kasyna się zemścić. Ale jaki był przekaz poza tym, że bogaci muszą strzec swej fortuny i nie dać się wystrychnąć na dudka, to już doprawdy pojęcia nie mam.


2. Po drugie -"Zulu". Taki potencjał zmarnowany!!! Auuuu! Ten film zamykał festiwal w Cannes w 2013r. How come? 
To historia dwóch policjantów w postapartheidowskiej RPA, którzy prowadza śledztwo  w sprawie narkotyku o nieznanym pochodzeniu, wyzwalającym wielką agresję u ludzi, jeśli go zażyją. Sprawa ma wielki rozmach i prowadzi na sama górę politycznej piramidy. Jeden z policjantów jest czarny (Forest Whitaker), drugi biały (Orlando Bloom, pół nagi w co drugiej scenie), co na tle historycznych zaszłości kraju, w którym rzecz się odbywa, powinno stanowić fascynujący duet. Wieje nudą. Stereotyp goni stereotyp, klisza pogania kliszę. Niczego nowego o Republice Południowej Afryki nie dowiedziałam się z tego obrazu. Panowie aktorzy dwoją się i troją, ale Bloom jest za ładny na pijaka w tym filmie pełnym krwi i przemocy, serio. Plus kulawy scenariusz, Whitaker wyraża z grobową powagą komunały takie jak "The past is in the past" czy "Some things aren't easy to forgive". Film ociera się o banał. A szkoda, bo sytuację w RPA i kiedyś, i teraz można nazwać jakkolwiek, ale nie banalną. Jedyne co zapamiętałam, to bezbłędna muzyka Desplata. 



1 comment:

  1. Obecnie i tak nie mam czasu na kino, więc nie mam w planach żadnych filmów.

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger