July 30, 2015

Ameryka po KaWałku



Niektóre książki znajdują mnie same. Tę przeczytałam w jeden deszczowy wieczór.
"Ameryka po KaWałku" jest drugą książką (wcześniej było świetne "Wałkowanie Ameryki")  Marka Wałkuskiego, korespondenta Polskiego Radia w Waszyngtonie. Autor tym razem zajął się różnymi aspektami życia w Stanach, których będzie mu brakować, kiedy już wróci do kraju. Jest zatem z góry bardzo pozytywnie o Nowym Świecie, ba, nawet entuzjastycznie i Wałkuski uczciwie mówi to już we wstępie, że krytykował nie będzie:

"Nie kryję, że wybrałem rzeczy, które polubiłem w Ameryce, pozytywne przejawy życia w tym kraju. Opisywanie wad USA pozostawiam licznym krytykom tego kraju."

Nie znaczy to, oczywiście, że mamy do czynienia z kimś, kto jest oślepiony blaskiem USA i tkwi jak "ciele mele" w bezrozumnym zachwycie. Wałkuski jest niezwykle przenikliwy i ironiczny, książka jest miejscami bardzo zabawna. I bardzo mi się podobała. To subiektywne spojrzenie jednego człowieka, który absolutnie nie rości sobie prawa do wypowiadania jedynie słusznych teorii i opinii.
Sześc rozdziałów (czyli tytułowych kawałków) traktuje o tym, co jest all American. Jest pozytywnie o amerykańskiej polityce, świętach narodowych, wolności słowa, kulturze, przyrodzie. Jest mnóstwo ciekawostek i anegdot. Na tyle ten optymizm jest zaraźliwy, że człowiek ma ochotę starać się o wizę zaraz po skończeniu lektury.
Jest to tylko jedna strona medalu (rewers to na przykład doskonałe reportaże Barbary Ehrenreich), nieco powierzchowna, ale za to bardzo przyjemnie się tę książkę czyta i Wałkuski nie udaje ta pozycją niczego więcej niż w rzeczywistości jest - zbiorem pocztówek zza Oceanu. Żal, że kawałków tylko sześć. Ten amerykański tort mógłby być większy!

5 comments:

  1. Mam w rodzinie, muszę pożyczyć :). Do tej pory moim absolutnym faworytem wśród książek o Ameryce były Delicje Ciotki Dee, napisane dawno temu, ale wydaje mi się, że ciągle w dużej mierze aktualne.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O tak, "Delicje ciotki Dee" świetne, to ten rewers, o którym Wałkuski nie pisze. Obie książki powinni być czytane razem, żeby dać pełen obraz. :-)

      Delete
  2. Czytałam "Wałkowanie..." i było genialne. Ja to w ogóle w Ameryce kawał serca zostawiłam więc takie pocztówki to dla mnie jak rozdrapywanie dawnej rany... bo serce swego czasu krwawiło. Zatem sięgnę i po kolejnego Wałkuskiego. "Wrony w Ameryce" natomiast kompletnie do mnie nie trafiły. Wrona Wałkuskiemu w tym temacie to akurat może buty czyścić.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dla mnie to też rozdrapywanie ran, bo tak uczciwie mówiąc mentalnie widzę się żyjąca w USA. :-))

      Wrony nie czytałam i będę w takim razie. :-)

      Delete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger