July 23, 2015

Two blockbusters

Dziś o dwóch zaległych filmach, które obejrzałam w kinie w czerwcu. Dwa z gatunku summer blockbuster, które uwielbiają Amerykanie. Z tym że jeden oczarował i mnie, a na drugim ziewałam aż miło.
Numer jeden to fantastyczny "Mad Max:Fury Road", którego wcale nie chciałam oglądać. A jednak.  Absolutna definicja wysokobudżetowego kina akcji, które nie powoduje zwarcia w neuronach oglądającego. George Miller powrócił po trzydziestu latach na straceńcze australijskie pustkowie i...jakby nigdy stamtąd nie wyjeżdżał.
Strukturą filmu jest jeden długi pościg. Minimum dialogi, maksimum kinetyki. Futurystyczna alegoria o wodzie i kobietach. Plus fajni aktorzy (bardzo, bardzo lubię Charlize Theron), kilka niesamowitych tricków wymagających na pewno bardzo sprawnych kaskaderów i akcja prowadzona w stary, polecany przez Hitchcocka sposób - zacząć od wybuchu, by podgrzać atmosferę. Obłędna scenografia, kostiumy, wszystko utrzymane w klimacie gotycko-postapokaliptycznym.  Niemal jak spełnienie mokrego snu Władysława Hasiora. Generalnie wizualna stymulacja ośrodka przyjemności przez jakieś 120 minut.
Mad Max jest tym razem postacią główną tylko z  nazwy (w dawnej roli Mela Gibsona, który stał się persona non grata w Hollywood jakiś czas temu, pojawił się świetny Tom Hardy), bo całość kradnie niejaka Furiosa (Theron właśnie), która ucieka swoją dekadencką ciężarówka przez malowniczą pustynię.
"Mad Max" jest brutalny, bez cienia sentymentalizmu i w zasadzie nie powinien mieć podtytułu "Fury road" tylko "Fast and furious. The real one". 


Numer dwa to nudny jak flaki z olejem "Jurassic World" (najlepsze otwarcie weekendu w historii kina). Wciąż ten sam schemat, trochę lepsze niż w "Jurassic Park" efekty specjalne - dinozaury (większe niż 22 lata temu) uciekają z klatki, ludzie uciekają przed dinozaurami, ludzie są zjadani. Oczywiście franczyza o nazwie "Jurassic Park" ma to do siebie, żeby robić filmy podobne, bo formuła jest sprawdzona i przynosi zyliony dolarów, zmienia się jedynie główny żrący dinozaur, który z filmu na film ma być coraz straszniejszy. Ale nie jest. Choć starano się bardzo, bo tym razem gania bohaterów dinozaur psychopata. 
Co komu po filmie, którego scenariusz znamy, zanim się on zacznie? Nawet nie jest zabawny. Jest tym razem po prostu...głupi.Nie za bardzo co prawda lubię w ogóle filmy o dinozaurach, godzillach itp., ale coraz większy szacun dla wizjonerstwa Spielberga w 1993r. Cała reszta to popłuczyny.


2 comments:

  1. dżurasika nie widziałem jeszcze części pierwszej...i jakoś nie mam zamiaru oglądać...a madmax!?! sie trochę obawiałem,, bo stare części mistrzowskie są. Na szczęście kolejny okazał sie byc wyśmienitą kontynuacją. Hardy i Theron pierwsza klasa. Aż chyba dzisiaj raz jeszcze sobie zapuszczę ;)

    ReplyDelete
  2. Boszsz, na Dżurasiki wszystkie Ł. mnie ciągnie, dla mnie to droga przez mękę. :-D

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger