August 25, 2015

Frank



Michael Fassbender schował się tym razem pod postacią frontmana alternatywnej grupy rockowej, którego charakterystyczną cechą jest ogromna głowa wykonana z papier-mâché i pod którą Frank chowa swoją prawdziwa twarz. Powinien zostać w związku z tym najgorszym liderem zespołu w historii muzyki, jednak jego kontrowersyjny image dokłada się do ogromnej popularności bandu w sieci* . Jednym z elementów podtrzymujących suspens w tym filmie jest pytanie, czy Frank pokaże się bez swojej sztucznej głowy. Innym, równie ważnym, jest pytanie, czy główny bohater - rudowłosy Jon, który dołącza dość przypadkowo, stanie się jego pełnoprawnym członkiem zespołu.
Gwoli wyjaśnienia przynależności gatunkowej - widzę, że na wielu portalach film jest oznaczony jako "komedia". Nic bardziej mylnego! "Frank" jest mieszanką komedii i dramatu. Sporo tu slapstickowych żartów, ale kaliber filmu jest zbyt poważny, by za komedię go uznać. Zasadniczo jest to film smutny.
Frank jest charyzmatyczny i cały czas wahadło jego osobowości wychyla się w przeciwne kierunki do maksimum. Balansuje na granicy geniuszu i szaleństwa, a koledzy i koleżanki z bandu podporządkowują się jego nastrojom bez mrugnięcia okiem. Poza Jonem, dla którego sytuacja bycia muzykiem i w ogóle zanurzenia się w muzycznym światku jest zupełnie nowa. To oda na cześć samotnych, niezrozumianych artystów, którzy tworzą nie dla poklasku, ale dla artystycznego spełnienia. Dla których nie liczą się cyferki na listach przebojów i fakturach sprzedaży. Bo dzieląc się się czymś cennym na masowa skale sprawiamy, że staje się to trochę bez wartości.
Jak gra Fassbender nie mogąc użyć swojej twarzy? Ba! Wszystkim czym się da. Najbardziej rzucają w oczy dłonie, a w uszy głos (śpiewa trochę jak Ian Curtis). A muzyka jest bardzo w ogóle w tym filmie porywająca.
 

*Pomysł na ukrywanie przed publiką twarzy nie jest nowy, robi tak Sia, panowie z Daft Punk, członkowie zespołu Slipknot czy gitarzysta Buckethead. Reżyser zainspirowała prawdziwa historia opisana w prasie, można o niej poczytać TUTAJ.

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger