August 01, 2015

M jak Mia. I jak Mulligan.

Dwa przepiękne filmy obejrzałam ostatnio. Jeden z nich to najnowsza wersja powieści Flauberta "Madame Bovary" z Mią Wasikowską, a drugi "Z dala od zgiełku" z Carey Mulligan. Obie aktorki bardzo lubię i z przyjemnością śledzę ich filmowe wybory.




"Madame Bovary" jest drugim filmem reżyserki Sophie Barhes (polecam świetny wywiad z nią TU) i udało jej się uniknąć aury powtórki, repety, czegoś, co znamy na wylot i z daleka wieje nudą - wszak adaptacji tej książki było już bardzo dużo (widziałam wcześniej wersję z Isabelle Huppert).  Film Barthes jest nowoczesny, choć niepozbawiony Flaubertowskiej estetyki.
Całość jest bez wątpienia zasługą Mii Wasikowskiej, która wykazała się gruntownym zrozumieniem postaci. Jej Emma nie jest dziewiętnastowieczną Kim Kardashian, ale doprowadzoną do ostateczności kobietą, która nie pasuje nijak ani do pozbawionego namiętności męża, ani do nudnego małego miasteczka, ani do sztywnych konwenansów. Uwierają ją jak gorset, który codziennie zakłada pod suknię. Historia pani Bovary - choć znana - staje się dzięki temu przypowieścią nie o upadku niewiernej zony i karze, jak ją za to spotkała, ale o niedopasowaniu, o tym, jak to jest tracić życie żyjąc oczekiwaniami innych i gubiąc siebie. W zasadzie po raz pierwszy wzruszyła mnie ta historia, bo książkowej Emmy Bovary przecież nie da się lubić. Wasikowska dała swojej bohaterce wdzięk, urok; jej postać jest jak ćma, która niechybnie zginie w płomieniach, ale światło - blask, miłość, pożądanie, niezgoda na przeciętność - ma na nią działanie hipnotyczne.
Australijskiej aktorce (o polskich korzeniach, mieszkała nawet rok w Szczecinie) partnerują równie jak ona świetni Paul Giamatti, Ezra Miller (pamiętny Kevin z  filmu "Porozmawiajmy o Kevinie") i Rhys Ifans.
Wspaniałe są także w tym filmie zdjęcia (Andrij Parekh) - wystylizowane na francuskie pejzaże w malarstwie (kolory jak u Nicolasa Poussin), bardzo eleganckie, dość mroczne - im bardziej rozpada się świat Emmy, tym ciemniej wokół niej. No i scenografia i kostiumy. Zapierają dech suknie Emmy Bovary, dbałość o najmniejsze detale - zasłony, świeczniki, obrusy.

Emma i Leon. 


Drugim filmem, także kostiumowym i także z akcją osadzoną w XIX w., i  także opartym na klasycznej powieści (tym razem Thomasa Hardy'ego), jest "Z dala od zgiełku".


To też feministyczna opowieść o bardzo niezależnej kobiecie o niezwykłym imieniu Bathsheba. Autorem tej adaptacji jest Thomas Vinterberg (tak, ten od "Polowania") i ma ten facet jakąś niezwykłą zdolność do stopniowania napięcia,podawania go w małych, acz uzależniających dawkach widzowi, który pomimo napisów końcowych nie chce wierzyć, że film się jednak skończył.
Klasyczna opowieść jest okraszona wybitnym aktorstwem i urodą angielskiej wsi (i tak, to prawda, co pisano w większości recenzji, jest to film dwóch rodzajów światła - wschodów i zachodów słońca).
Bathsheba Everdene jest młodą osobą, która dostaje w spadku po wuju posiadłość. Postanawia nie wychodzić za mąż i prowadzić gospodarstwo sama. To bardzo nieangielskie. Ale Bathseba jest silną kobieta, nie ulega  konwenansom i nie uważa się za kogoś głupszego i słabszego tylko dlatego, że jest płci żeńskiej. Budzi podziw mężczyzn, aż trzech z nich chce ją ujarzmić. Udaje się jednemu, w pięknym czerwonym mundurze. Bathsheba idzie za głosem krwi i serca. Nie powiem, co z tego wyniknie, jeśli nie znacie fabuły, ale nauka relacji damsko-męskich w wykonaniu Carey Mulligan jest fascynująca.
Kostiumy i scenografia jak najlepsze filmowe cukierki. 

5 comments:

  1. Mia Wasikowska jest na moim celowniku odkąd obejrzałam "Ścieżki". Zaczarowała mnie jej rola i historia bohaterki. Patrząc na nią często przypominam sobie Mary Stuart Masterson czyli Idgie Threadgoode ze "Smażonych zielonych pomidorów". One mają w sobie tę samą chłopięcą nutę, która paradoksalnie podkreśla jeszcze ich kobiecość (if you know what I mean...?) i którą tak bardzo cenię i lubię. A oba powyższe filmy muszę koniecznie obejrzeć.

    ReplyDelete
  2. "Panią Bovary" chętnie bym obejrzała, najlepiej obie ekranizacje. Trochę zdziwiła mnie Wasikowska w głównej roli, ale przecież Emma nie była pięknością.;)
    Film obejrzany na jakimś przeglądzie czy w sieci?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na cda. Nie mam pojęcia, jak to działa, ale dałam sobie spokój w wyrzutami sumienia i oglądam tam filmy.

      Delete
  3. "Z dala od zgiełku" obejrzałam kilka dni temu z przyjemnością; aktorkę bardzo lubię i świetnie pasowała do tej roli. Za najnowszą ekranizacją "Pani Bovary" muszę się rozejrzeć.

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger