September 30, 2015

Cold in July



To jest pełną gęba oldschoolowy film. Zrobiony został na podstawie książki pod tym samym tytułem i jego akcja jest osadzona w latach 80. Najciekawsze jest to, że wszystko w tym filmie jest dokładnie takie jak 30 lat temu. Jest oczywiście kapitalna scenografia i kostiumy, ale jest też celowy powrót do takiego poprowadzenia akcji, by film oglądało się w napięciu, ale bez szaleńczego tempa, pościgów, fajerwerków itp. W czasach, kiedy człowiek ma wrażenie, że wszystko już widział i każdy kolejny film jest kopia czegoś, co oglądało się wcześniej, ten jest jak próba zawrócenia rzeki, jak wehikuł czasu, gdy robienie filmów miało na celu nie tylko nabicie zylionów dolarów producentom na konta.
Bohaterem obrazu jest Richarad Dane (tu zobaczymy Michaela C. Halla; przez moment miałam problem, bo cały czas widziałam na ekranie Dextera), który obudzony pewnej nocy przez intruza we własnym domu zabija go bardziej ze strachu niż w jakiejkolwiek samoobronie. Ojciec przestępcy (Sam Shepard) zaczyna mu grozić mu zemstą. Akcja następnie robi woltę, której nie zdradzę, ale generalnie bohaterowie zaczynają na własną rękę prowadzić śledztwo (tu na pomoc przybywa detektyw w kowbojskim kapeluszu grany przez Dona Johnsona, policyjnego króla telewizji w latach 80. - oglądaliście "Policjantów z Miami"?). 
Może nie jest to dobry film. Jakoś trudno przejąc się bohaterami, końcówka akcji jest już nieco chyba ironiczna. Ale fajne jest to, ze okazał się czymś zupełnie innym niż mi się przez pierwszy kwadrans wydawało, że będzie. 
Trochę to opowieść o tym, jak Ameryka nie radzi sobie z przemocą, jak przechodzi ona z pokolenia na pokolenie.  Jednak. 


No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger