September 21, 2015

Spokój w sercu



Reżyser Bille August ("Dom dusz"między innymi) opowiedział skromnymi środkami bardzo ładną historię rodzinną z eutanazją w tle. I ponieważ miał do dyspozycji tylko (i aż!) bardzo dobry scenariusz i swój niebywały talent do pięknych opowieści, zrobił majstersztyk. 
Oto babcia, matka, nestorka choruje na stwardnienie zanikowe boczna. Choroba to okrutna, bez nadziei na wyleczenie za to z perspektywą, że każdego dnia jest tylko gorzej. Kobieta chce popełnić samobójstwo, póki może ocalić resztki godności i samodzielności. W tym celu zwołuje rodzinne Boże Narodzeniem grubo przed czasem, by pożegnać się z ukochanymi córkami, wnukiem, mężem.
Historia Esther w wydaniu Hollywoodzkim byłaby na pewno bardzo łzawa. Tu jest wzruszająca i mądra. Bardzo kojarzy się "Amour" Hanekego. Uważam te dwa filmy (no i może jeszcze telewizyjny film "Jack you don't know" z Alem Pacino) za najważniejsze głosy w sprawie eutanazji, jakie powstały. "Spokój w sercu" penetruje wszelkie ukryte w zakamarkach dusz moralne dylematy. Czy babcia ma prawo? Czy jest zdolna do właściwego osądu? A co jeśli się myli? A co, jeśli rodzina nie jest gotowa na pożegnanie? Z szacunkiem dla różnych opinii i opcji - wszystkie racje znajdziecie w tym filmie. Plus szczyptę czarnego humoru dla rozładowania ciężkiej miejscami atmosfery. Najfajniejsze jest to, że my jako widzowie dowiadujemy się dużo o bohaterach, ale i oni sami dowiadują się mnóstwa o sobie.
Całość wygrana jest niskimi tonami, bez zbędnych gestów, bez emocjonalnej opery przez wspaniałą plejadę duńskich aktorów (z Papriką Steen, która otrzymała nagrodę za ten film na festiwalu w San Sebastian i znanym z  fantastycznego serialu"Borgen" Pilou Asbaekiem). Polecam.

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger