October 28, 2015

Halloween film collection

Nie za bardzo lubię horrory. Nie moja estetyka całe to ganianie seryjnych zabójców w dziesięciu sequelach jednego pomysłu. Zatem żaden "Piątek 13", "Halloween" i "Teksańska masakra piłą mechaniczną" nie ruszają mnie, bo poza Quentinem Tarantino i Stanleyem Kubrickiem nużą mnie hektolitry sztucznej krwi na planie i opętańcze wrzaski ofiar.
Ale lubię bać się w kinie. To taki przyjemny, bezpieczny strach. Strach na niby. Seans każdego scary movie jest jak jazda rollercoasterem - po fazie podrygiwań żołądka możemy później pójść do domu. Stąd zalew filmów z upiorami, zombie i wampirami każdego roku. Rzecz była badana już przez filmoznawców, socjologów, psychologów i antropologów kultury. I wyszło jasno, że w rozsądnych dawkach horrory pozwalają oswajać emocje. (Ten sam mechanizm sprawia, że czytamy Kinga i kryminały).
O ile widz ma świadomość, że całość jest fikcją, nie ma problemu. Znacznie bardziej wkręcamy się w historie prawdziwe, na faktach (w dodatku autentycznych ;-P). Stąd histeria wywołana przed laty paradokumentem "The Blair Witch Project" czy filmem "Egzorcyzmy Emily Rose".
Ja na Halloweenowy wieczór strachów polecam:

5. "To". McDonald's od lat przeraża mnie najbardziej nie ilością tłuszczu i soli, jakie oferuje, ale klaunem, który jest jego symbolem. To wina tego filmu:


  4. Hiszpański "Labirynt fauna". Błyskotliwy, estetycznie wysmakowany i bardzo niespokojny.


3. "Lśnienie". Stare, ale jare. Wymiękam za każdym razem (a widziałam razy trzy).


2. "The Babadook". Z serii filmów obejrzanych całkiem niedawno. Ile strachu może przynieść jedna mała książeczka dla dzieci!


1. "Funny games" w reżyserii Michaela Haneke (wszystko jedno czy austriacki oryginał czy amerykański remake  - reżyser ten sam). To jeden z tych filmów, których nigdy nie chciałabym obejrzeć ponownie. Najmocniejszy, najbardziej brutalny. I najstraszniejszy.


1 comment:

  1. ja do tej listy halloweenowej dodałabym - wiem gatunek trochę bardziej soft - nieco subtelniejsze jeśli idzie o wrażenia wizualne ale nieustępujące (moim zdaniem) pod względem emocji - "Adwokat Diabła" oraz "Inni". Nie jestem w stanie tych thrillerów obejrzeć w samotności a na samą myśl o paru scenach mam dreszcze. :-) Ściskam

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger