October 11, 2015

Jedwab



Sknocony niezły scenariusz. Najlepsze w tym  międzynarodowym filmie jest to, co rzuca się w oczy od razu, czyli piękne zdjęcia. I francuskie krajobrazy, i japońska kultura - absolutnie do brania małymi łyczkami i delektowania się smakiem. Ale jeśli ktoś ma ochotę na film podróżniczy, niech włączy National Geographic. Albo zakupi serię pocztówek.  Mimo wszystko.
Nie będę ukrywać, że do obejrzenia filmu skusiło mnie nazwisko  - Michael Pitt (serio, tylko on mógł zagrać Kurta Cobaina). Każdy ma swój ulubiony typ aktora/ urody i w moim przypadku jest to właśnie on. 


Jego Hervé jest w tym obrazie wrażliwy, nieco niestabilny i bardzo romantyczny. Zarazem płaski jak ekran mojego komputera i doprawdy nadziwić się nie możemy Hélène (śliczna jak zawsze Keira Knightley), że tak wiernie na niego czeka, bo zaiste facet nie wie, czego chce i jako widzowie jesteśmy jego rozmemłaniem nieco poirytowani. Jak się domyślam, nie to było intencją reżysera.  Bo o co chodzi głównemu bohaterowi, tego nie wiem. Że raz spojrzał w oczy egzotycznej Japonce i tak go wzięło, że nawet kolorowa i delikatna jak motyl żona go nie wzrusza? 
Z filmu, który miał być studium miłości, zdrady, utraty i pożądania, wyszło mydło.  Z tymi aktorami to rzeczywiście wyczyn. Nawet tytułowy jedwab, którym handluje się w ramach akcji, jest jakiś taki...no nie wiem. Cienki?

2 comments:

  1. Michaela Pitta pierwszy raz zobaczyłam w "Marzycielach" Bertolucciego i "zakochałam się":) Zresztą uwielbiam ten film.

    ReplyDelete
  2. To też jeden i z moich ukochanych filmów. :-)

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger