October 17, 2015

Samotny rejs



Francois Cluzet ("Nietykalni") tym razem w pięknym kinie drogi (choć nie lądowej a morskiej). Żeglarz Yann Kermadec wyrusza w ramach regat w samotny rejs dookoła świata. Jest człowiekiem pełnym pasji, uporu, odwagi. Bardzo chce wygrać ten wyścig. Zostawia na kilka tygodni córkę, ukochaną i wyrusza w liczącą wiele mil morskich przygodę. Wszystko idzie zgodnie z planem dopóty, dopóki nie odkrywa, że na jego łajbie ukrywa się uciekinier z Afryki.  Który marzy tylko o tym, by dostać się do Francji. Po pierwsze jakikolwiek inny człowiek na pokładzie oznacza płynięcie niezgodnie z regulaminem regat. Po drugie Kermadec, początkowo wściekły i bardzo niechętny chłopcu, zaczyna lubić swojego pasażera.
Film jest opowieścią zarówno o duecie człowiek - natura, jaki i o duecie człowiek - inny człowiek. Zdjęcia (Guillaume Schiffman) zapierają dech i dają jakie takie wyobrażenie, jak to jest być na względnie małej łodzi pośrodku ryczącego oceanu. I są one najmocniejszą stroną "Samotnego rejsu". Nie ma zbyt wielu słów, bo to, co widzimy, mówi samo za siebie, nawet jeśli nie bardzo znamy się na żeglowaniu.  A jednak bardzo brakuje w tym filmie napięcia. Kreska filmowego EKG jest płaska. Bo jakoś tak poprowadzono narrację i aktorską grę, że od początku wiadomo, iż ignorujący się początkowo bohaterowie, zapałają do siebie uczuciem serdecznym i prawdziwym zwycięzcą regat zostanie Mauretańczyk Mano.
Jest to oczywiście postawienie pytania o falę imigrantów z Czarnego Lądu. Ale reżyser Christophe Offenstein nie zadał sobie jednak większego trudu, by na to pytanie odpowiedzieć, tak jakby imigrancki kryzys miałby zostać rozwiązany przez ludzi tak dobrej woli jak Kermadec. I z kilku rozmów pomiędzy bohaterami pozostanie mi w pamięci tylko jedna, taka, która w kilku słowach punktuje pochodzenie, kulturę i życie obu:

 - Chcę do Francji - mówi Mano.
 - Nie płynę do Francji!!! - wrzeszczy Kermadec - To zawody dookoła świata!!!
- Płyniesz dookoła świata? - Mano nie może mieć na twarzy większego zdziwienia - Ale...po co?


No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger