November 25, 2015

Czego nie grali w kinach

...ale obejrzeć warto. Dziś trzy propozycje:

1. Dark places

Śliczna Charlize Theron w mrocznej i smutnej adaptacji powieści Gillian Flynn. Nie ma tu tempa i suspensu jak w "Zaginionej" Davida Finchera na podstawie książki tej samej autorki, bo Gillers Paquet - Brenner nie poradził sobie z gęstością atmosfery tak dobrze jak twórca "Siedem", ale nie mam też absolutnie wrażenia, że zmarnowałam dwie godziny. Akcja toczy się co prawda nieco zbyt wolno jak na dramat/thriller, ale warto skupić choćby na głównej bohaterce. Jest nią Libby Day, która przed 25 laty jako jedyna przeżyła masakrę dokonana na jej rodzinie - zginęła matka i dwie siostry. Do więzienia po procesie poszlakowym poszedł brat, a sama Libby nie potrafi zebrać się po tragedii w garść. Jako dorosła kobieta dostaje szansę przyjrzenia się sprawie raz jeszcze (dzięki dość dziwacznemu "Kill Club" - grupie ludzi, którzy z pasja odtwarzając sceny znanych morderstw) i przeanalizowania wydarzeń. To zadanie będzie wymagało od Libby wielkiej odwagi i wielkiej determinacji  być może pierwszy raz w życiu będzie musiała sama wziąć się z życiem za bary.
Razem z Libby zatem sklejamy puzzle jej mrocznej przeszłości i odkrywamy tajemnice sprzed lat. dużo trupów ma ta szafa.
Akcja kilka razy dokonuje zaskakującej wolty, koniec niełatwy do przewidzenia. To dobrze. Szkoda tylko, że ten film nie jest jakieś pół godziny krótszy, nieco bardziej skondensowany. Miejscami jest nieco nudnawo. I to już duży minus. 


2. While we're young

To jest komedia, do której trzeba być już zdecydowanie dobrze po trzydziestce, żeby była śmieszna. Nie wiem, czy ludzie młodsi będą w stanie wychwycić wszelkie - znane nam staruszkom - niuanse, ponieważ jakby nie było to film o przemijaniu. O tym, że założenie fikuśnego kapelusza i udanie się na hip hopowy fitness nie sprawią, że ubędzie nam lat, nawet jeśli otoczymy się samymi dwudziestolatkami i jak wampiry będziemy spijać ich energię.
Najlepsza recenzją tego filmu (w reżyserii Noah Baumbacha) byłby ten rysuneczek, krążący jakiś czas temu po fejsie:
Z tym że głownie bohaterowie (Ben Stiller i Naomi Watts) są jeszcze o krok dalej, bo po 40. Nie mają dzieci, wszyscy ich znajomi nagle zmieniają pociechom pieluchy, więc Josh i Cornelia zaczynają spotykać się z młodszą parą (Amanda Seyfried i Adam Driver). Imprezują z nimi, pomagają kręcić film dokumentalny, generalnie towarzysko ożywają. Do czasu, oczywiście.
Jest to komedia bardzo gorzka, miejscami niezwykle autentyczna, bliska życia, dowcipna i naprawdę inteligentna (czego nigdy nie spodziewam się po filmach z Benem Stillerem). Gdzieś nad scenariuszem unosi się cień Woody'ego Allena. Ujął mnie w tym obrazie jeszcze fakt, że jest to ciekawy metatekst - film o robieniu filmu. Mnóstwo tu ciekawych uwag na temat tego, czym jest dokument, czy istnieje obiektywizm w kinie, do jakich granic można naciągnąć prawdę, aby pasowała do tezy.

3. Results

To najciekawszy z tych trzech filmów (zrobiony przez pana o swojsko brzmiącym nazwisku Andrew Bujalski). Ze względu na historię i styl, w jakim została opowiedziana. Jest to teoretycznie komedia, na dodatek romantyczna, ale tak pokrętna, z tak cudacznymi bohaterami, że ma się ochotę do nich wracać bez końca. Plus to niezła satyra na cały fitnessowe mambo jumbo, jakie zaatakowało świat jakiś czas temu i w zasadzie kto żyw popija dzięki niemu zielone koktajle z cykorii i jarmużu.Smacznego.
Cała rzecz ma miejsce w Texasie, ale film jest tak kadrowany, że Texas jest tu symbolem całej amerykańskiej middle class. Równe uliczki, wzdłuż których nie ma chodników, piękne domki, trawniki, gładkowłose mieszkanki tych domków, wożące swoje dzieci SUVami i piekące kolorowe muffinki.
Główni bohaterowie prowadzą fitness club i są trenerami osobistymi różnych ludzi. Trevor - mówiący z ostrym, australijskim akcentem - właściciel klubu, marzący o ekspansji, nagrywa pełne inspiracji filmiki o wizualizacji sukcesu (jego gym nazywa się zreszta Power 4 Life i jest to puszczanie oka w stronę Oprah Winfrey i setek jej klonów). Jego partnerka Kat jest kimś, kogo nikt z was nie chciałby spotkać w siłowni. Wyciska z ćwiczących siódme poty, nie znosi użalania się nad sobą i biadolenia. I sama jest w ciężkiej depresji, której nie zalewa wódką, ale próbuje ją zabiegać. Trójkąt dopełnia ekscentryczny milioner Danny, który płaci za dwa lata spotkań z trenerem z góry, po czym nic nie robi, zażera się pizzą, gra na golasa gitarze elektrycznej, pali skręty i próbuje uwieść Kat. A potem zaprzyjaźnia się z Trevorem, który przychodzi do nieumeblowanego domu Danny'ego poimprezować.
Wszyscy troje są zabawni bez silenia na bycie zabawnymi. Wychodzi to tak jakoś po drodze. Dwoje fitness freaks i jeden bogaty weirdo. Będzie się wam podobało.

3 comments:

  1. Nie widziałam tylko Results. Dwa pozostałe dobrze mi się oglądało.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ten by ci się spodobał. Tak myślę. :-)

      Delete
  2. Oglądałam wszystko, dobra propozycja.

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger