November 15, 2015

Youth



Bardzo byłam ciekawa tego głośnego filmu Paolo Sorrentino, który oczarował publiczność i krytyków w Cannes wiosną. I nie było zawodu. Ba! Dawno nic mnie tak nie połaskotało po intelekcie, bo film ten dla każdego kinomana jest nie lada gratką. 
Po pierwsze aktorstwo - Michael Caine jest aktorem wszechstronnym, ale dość często gra w blockbusterach, tu zaś pokazuje lico nie szpiegowsko twarde, ale miękkie, zaorane bruzdami zmarszczek, smutne i melancholijne. Partneruje mu starzejący się z godnością Harvey Keitel oraz piękna i zdolna Rachel Weisz. 
Po drugie - zdjęcia. Można by rzec, że kręcenie filmu w Szwajcarii jest samograjem dla każdego szwenkiera, ale tu każda scena to cukierek. Pięknie sfilmowane przestrzeń i ciała - młode i i stare, piękne wnętrza, kolory, wszystko pachnie i tryska życiem.
Po trzecie - liczne ukłony w stronę X Muzy. Ale także i literatury. Akcja rozgrywa się bowiem w wysokogórskim spa/sanatorium. Zatem natychmiast "Czarodziejska góra" Manna pobrzmiewa echem. Bohaterowie chodzą na spacery i dyskutują. Jeden z nich czyta Novalisa (konia z rzędem temu, kto dziś w ogóle jeszcze wie, kto to Novalis, pomijając filologów rzecz jasna). Jeden z nich jest dyrygentem na emeryturze (Caine), drugim reżyser wieńczący swe twórcze życie filmem-testamentem. Właśnie kończy do niego scenariusz. Zatem "Osiem i pół" Felliniego (które nota bene obejrzałam ponownie w zeszłym tygodniu). Cały zresztą sposób narracji jest bardzo w stylu Federico. Te sny bohaterów, mary, przywidzenia. Do tego galeria drugoplanowych postaci - jako cytaty z popkultury - jest lekko dandysowski aktor (Johnny Depp-style), jest podstarzała wielka gwiazda kina (grana przez wielką gwiazdę kina - Jane Fondę) ufryzowana na Marylin Monroe, roztyty piłkarz, który wciąż rozdaje autografy, choć jest niepodobny do samego siebie (Maradona).
Po czwarte - w idyllicznej scenerii luksusowego spa, w tym pozornym spokoju i "nicniedzianiu się" padają fundamentalne pytania - o miłość, seks, dotyk (bardzo sensualny jest ten film, bohaterowie bardzo często chodzą na masaże), sens i bezsens życia. Jedyne postacie potraktowane w tym filmie całkowicie serio to dzieci - chłopiec biorący do serca uwagi starego dyrygenta dotyczące grania i dziewczynka, która w słynnym aktorze dostrzega coś więcej niż tylko bohatera znanego filmu.
Tytułowa młodość pojawia się tu dosłownie. Ucieleśniona przez przepiękną Miss Uniwersum, która pobyt w spa otrzymała jaką jedną z nagród w konkursie piękności. Jest ideałem kobiety - wysoka, zgrabna, z pełnym biustem i długimi włosami. Oszałamiająco wygląda w basenie i jest oczywistym kontrapunktem dla ciał zniszczonych przez życie, choroby, ciał, które zasysają ciepło termalnych wód jak jaszczurki zasysają promienie słoneczne, by przeżyć. Mężczyźni patrzą na nią wzrokiem nadal pełnym podziwu i pożądania, ale jednocześnie ze świadomością, że ta czekoladka w pudełku już nie jest dla nich.Tu się zresztą kłania Tomasz Mann po raz drugi - "Śmierć w Wenecji" traktuje wszak o odchodzeniu i o tym jak młodość przeciwstawia się starości - zarówno na poziomie fizjologicznym, jak i mentalnym.
Nie spływają z ust bohaterów słowa mądrości i odpowiedzi na pytania "jak żyć". Bo konkluzja jest tylko jedna - wszystko jest, dopóki istnieje, żyjemy, póki trwa życie. I już . Tylko tyle. I aż tyle.

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger