December 29, 2015

Skrzypek na dachu. Teatr Muzyczny w Łodzi.



Z pewną taką nieśmiałością podchodziłam do tego przedstawienia. Oscarowy film "Skrzypek na dachu" widziałam trzy razy i bardzo mi się podobał, zła inscenizacja tym bardziej sprawiałaby wrażenie nieudanej. Na szczęście moje obawy okazały się całkiem bezpodstawne i ponad trzy godziny spędzone łódzkim Teatrze Muzycznym były niezwykle cennym przeżyciem estetycznym.
Po pierwsze scenografia - czapki z głów dla Wojcioecha Jankowiaka za niezwykle zmyślne konstrukcje, które raz były domem, raz knajpą, raz cała Anatewką. Ich funkcja zależała od kąta ustawienia i oświetlenia, ale geniusz zawsze przecież tkwi w prostocie, prawda?
Po drugie - aktorzy. W roli Tewjego mleczarza zobaczyłam po raz pierwszy Piotra Kowalczyka. I był naprawdę świetny nie mówiąc o tym, że fantastycznie śpiewał. Cały zresztą zespół w niczym nie ustępował na krok ekipie aktorów z filmu Normana Jewisona. 

Zdj. cojestgrane.pl
Po trzecie - ale to żadne, absolutnie żadne odkrycie - muzyka Jerry'ego Bocka. Wykonywana na żywo przez aktorów i orkiestrę brzmi wciąż świeżo, choć wydawać by się mogło, że "Gdybym był bogaty.." jest jedną z najbardziej zarżniętych pieśni musicalowych.
Po czwarte - to co daje dobry teatr. To najważniejsze. Czyli emocje. Anatewka, mieścinka na rubieżach carskiej Rosji w roku 1905. Świat w pigułce. Życie rodzinne, tradycja, wytrącane z utartych torów przez nowe pokolenia, przez historię. To świat przemian, utraty, odchodzenia tego, co znane i czas zmierzenia się Nowym. Nowym, którego się nie rozumie, ale które, co wszyscy sobie zaczynają uświadamiać, jest tak nieuchronne. Po prostu musi nadejść i zmieść na pył, to w czym bohaterowie wyrośli, w czym się dobrze czują.
Pięknie pokazano tu stare żydowskie obyczaje (jak cudnie zrobione wesele, łącznie z tańcem z butelkami na głowie!) i życie codzienne tamtej epoki. Więcej tu smutku niż radości, melancholii i tęsknoty niż nadziei. Jedyna stałą wartością jest rodzina. To ona jest najważniejszą żydowską tradycją.
Cóż pisać, wzruszyłam się okrutnie ze trzy razy. Bohaterowie budzą sympatię i współczucie. W każdym z nich odnajdujemy cząstkę siebie. Polecam.

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger