January 26, 2016

Nieracjonalny mężczyzna


Akademik malkontent (Joaquin Phoenix) na skraju załamania nerwowego, czyli plagi ludzkości w pełnym nadmiaru Nowym Świecie. I młoda studentka (śliczna Emma Stone), która usiłuje go przywrócić do żywych. Plus plan morderstwa doskonałego w tle, morderstwa, które ma być moralnie uzasadnione. Coś jak "Match Point" z 2005 roku. Ktoś pamięta?
Tym razem u Woody'ego Allena śmiesznie nie było. Ale zagorzali fani wiedzą, że przecież nie zawsze śmiechu po pachy w jego filmach. Powiewało nieraz skandynawskim smutkiem u tego komedianta. 
Zresztą po raz chyba pierwszy przy napisach początkowych nie było żadnej muzyki, żadnego Gershwina, żadnego Dixielandu. Cisza!  Ale w końcu Allen ma prawie 80 lat, może odechciało mu się już śmiać. Może już nie ma z czego. W filmie jest tym razem dużo rozważania egzystencjalnych, często pada nazwisko Sartre'a. Niemniej jednak jest ...trochę nudno. Wszystkie pytania o sens życia, którymi reżyser nurtował nas przez wiele lat i ważkie problemy, które obśmiewał na swój jedyny, niepowtarzalnie inteligentny sposób, zostały zadane tu jedne po drugich na tle uniwersyteckiego kampusu. Co prawda i tak się ogląda z łezką w oku, bo bohaterowie Allena żyją w jego nie całkiem rzeczywistym świecie - rozmawiają w cztery oczy, czytają, filozofują, nie korzystają z Internetu i nie mają telefonów komórkowych. Zauważyliście to? Całkiem niedawno, w latach 90., wszyscy żyliśmy w takim świecie i bardzo za nim tęsknię, choć lubię moje cyfrowe z Wami, drodzy czytelnicy, spotkania. 
W każdym razie w z dwóch Allenów wolę tego, który jest bardziej śmieszny. Zdecydowanie. 

A to moje top 5 filmów Woody'ego Allena:
1. Morderstwo na Manhattanie
2. Manhattan.
3. Hannah i jej siostry.
4. Annie Hall
5. Słodki drań. 


6 comments:

  1. U mnie na odwrót.
    To pierwszy film Allena, który do mnie przemawia. "Szału ni ma" ale dałam się wciągnąć w tę historię. I nawet w kinie na nim byłam ;)
    Pzostałe (znane mi) filmy Woody'ego Allena, te które próbowałam obejrzeć (nigdy bowiem nie mogłam dobrnąć do napisów końcowych) jak dla mnie były zbyt pokręcone. Zaś w przypadku "Nieracjonalnego ..." nie dość że świetnie wczułam się w mroczne przemyślenia głównego bohatera, to jeszcze byłam zawiedziona gdy historia dobiegła końca.
    Doszłam nawet do wniosku, że być może do twórczości tego ponoć niezwykle błyskotliwego reżysera trzeba ... dorosnąć. Jednak skoro piszesz że jego ostatni film bardzo odbiega od reszty, sądzę że było to mylne spostrzeżenie ;)
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  2. Może nie to, że "odbiega", bo Allen to jednak Allen, charakterystycznie ironiczny i przegadany, ale po prostu mniej zabawny. Spróbuj z "Morderstwem na Manhattanie" - płakałam ze śmiechu na nim .:-)

    ReplyDelete
  3. Mnie się podobał, bo po rozczarowaniu wcześniejszym jego filmem tym razem nie czytałam nawet streszczeń i poszłam w ciemno. Wystarczył mi abnegat Phoenix, chociaż reszta obsady też niezła.;)
    Moja lista ulubionych filmów byłaby niemal identyczna - w miejsce Słodkiego drania wymieniłabym zdecydowanie Match Point i Blue Jasmine.

    ReplyDelete
    Replies
    1. "Blue Jasmine" absolutnie tak! Tylko już w pierwszej piątce mi się nie zmieściła. :-)
      Phoenixa także zawsze "biorę" w ciemno. :-) Ahoj!

      Delete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger