January 04, 2016

Sicario



Nie umiałabym wskazać najlepszego filmu, jaki widziałam w 2015r., nie zrobiłam sobie listy obejrzanych filmów (dłuuuga by była) , ale zdecydowanie "Sicario" byłby w jej czołówce.
Fantastyczna Emily Blunt w bardzo wymagającej roli agentki FBI Kate Macer, która próbuje przeciwdziałać  meksykańskiemu kartelowi gdzieś na południu Arizony. Jej działania są bezskuteczne, więc kiedy dostaje propozycję z CIA, aby pomóc tam w dużo większej operacji na terenie miasta Juarez, zgadza się bez namysłu, nie mając pojęcia, w  co wplątują ją koledzy z ekipy. 
Reżyser Denis Villeuneuve (jeśli nie znacie jego doskonałego "Pogorzeliska", wasza wielka strata) zaciera linię pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy good guys i bad guys, nic nie jest jednoznaczne i łatwo się zgubić w labiryncie niejasnych układów i zależności. Jest brutalnie, naturalistycznie i nie ma co się spodziewać happy endu. Na pilnie strzeżonej granicy amerykańsko - meksykańskiej nikt nie opowiada bajek dla grzecznych dzieci. Zresztą, od lat wiadomo, co dzieje się w Juarez, więc umieszczenie akcji filmu właśnie tam, jest niezwykle wymowne. 
Świetne jest tu wymieszanie gatunków - Villeuneuve żongluje thrillerem, filmem gangsterskim i wojennym. Całość wychodzi bez szwów, a człowiek na widowni pozostawiony jest sam sobie i swoim paznokciom do zgryzania. 
Akcja ma miejsce w księżycowych krajobrazach południowej Arizony, wszystko tu jest jakieś puste, wyalienowane, równe rzędy wyasfaltowanych uliczek kończą się  pośrodku niczego i do niczego nie prowadzą. Miasto po drugiej stronie granicy jest brudne, biedne, krzykliwe. Pełne krwi. I trupów.
Sicario po hiszpańsku znaczy "płatny zabójca". Pojawia się ich w filmie kilku. Życie ludzkie w Meksyku nie jest bowiem wiele warte. 
Sama Mecer mimo woli kojarzy się z Clarice Starling z "Milczenia owiec" - jest równie młoda i moralnie niezbrukana. Zresztą obie w kluczowej scenie przedzierają się przez podziemny tunel w kompletnych ciemnościach.  Z tym że Stirling miała jednak jakby łatwiej - w końcu Hannibal Lecter brał jej stronę. Mecer jest sama. Bardzo jej kibicujemy, to wyrazista bohaterka, jedyna niedwuznaczna, łatwo się z nią identyfikować. 

Zdj. theguardian.com
W "Sicario" świat jest tak pełen przemocy, że niemożliwe staje się jej kontrolowanie. Zawsze można wybrać jedynie mniejsze zło.
Na uwagę zasługują także Josh Brolin i Benicio del Toro oraz autor zdjęć Roger Deakins (zrobił zdjęcia  m.in.: do filmu "To nie jest kraj dla starych ludzi"). Świetny z nim wywiad TU.

2 comments:

  1. "Zresztą obie w kluczowej scenie przedzierają się przez podziemny tunel w kompletnych ciemnościach." To jest świetne spostrzeżenie. Stirling miała też dużo łatwiej z jeszcze jednego względu. U niej zło było tak jakby namacalne. No wiesz, w końcu wiadomo, że jak go złapie to coś się skończy. No i wszyscy pracują nad sprawą i wszyscy pomagają. W "Sicario" jest dużo gorzej. To jak walka z wiatrakami. "Sicario" to rzeczywiście czołówka zeszłego roku.

    ReplyDelete
  2. Tak, masz rację. Kate wpada w studnię bez dna. Bez nadziei, bez możliwości zawrócenia z drogi. :-) Pozdrawiam!

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger