January 24, 2016

Sufrażystka



Gdzie byłabym sto lat temu? Może nie udałoby mi się skończyć studiów i musiałabym pracować w pralni jak moja matka i siostry? Czy musiałabym słuchać męża? I oddawać mu pensję? Czy musiałbym znosić molestowanie szefa bez prawa skargi, bo kobiety i ryby nie mają głosu? Czy mogłabym spać w nocy, wiedząc, że urodziłam swoje dzieci, a nie mam do nich de facto żadnych praw, bo wszystkie prawa rodzicielskie należą się ojcu? Czy łudziłabym córkę iluzja lepszego świata, do którego może aspirować, czy też posłałbym ją w wieku siedmiu lat* do pracy, bo małe rączki dobrze prasują kołnierzyki? 
Film "Sufrażystka" został ze mną na dłużej. Niby ja to wszystko wiem. Ale jak zagra mi Carey Mulligan, to tonę razem z nią. W otchłań desperacji, a potem w silne postanowienie, by nigdy się poddać. To nie jest najlepszy film (choć dałabym pięć gwiazdek na sześc), jaki widziałam w życiu, ale to jest ważna historia, którą trzeba omawiać wciąż i wciąż od nowa, by wiedzieć, za co my kobiety z XXI wieku powinniśmy być wdzięczne kobietom z  początku XX wieku. Jeśli ktokolwiek może w pełni zdefiniować słowa "odwaga", to właśnie one. I może dziś ich właśnie bardzo brakuje, bo choć nie wypada już rzucać kamieniami w witryny sklepów dla młodych mam, to czy nie miałybyśmy ochoty czasem tego uczynić? Bo nadal dużo jest do zrobienia. Szklane sufity, niższe pensje, społeczna zgoda, by to kobieta ciągnęła domowy etacik oprócz własnej pracy. Dlaczego my? Nie mówiąc o presji, by jednocześnie być zadbaną, oczytaną i innowacyjną. 
To co mam, biorę nierzadko za pewnik. Nie zastanawiam się nad luksusem swojego życia, bo choć nie mam domu z basenem, Bentleya w garażu i nie stać mnie na narty w Aspen - mam wolny wybór. Mogę iść do pracy, mogę zrobić doktorat**, mogę iść na wybory a nawet zostać politykiem. Ale sto lat temu walka o te rzeczy była niebezpieczna jak każda inna walka o prawa obywatelskie w historii ludzkości. Uprzywilejowani niechętnie dzielą się przywilejami. Dlatego Saudyjczycy nie robią nic w sprawie swoich sióstr, matek i córek. Bo fajnie mieć darmowe służące, kucharki, sprzątaczki, kochanki, czyli generalnie niewolnice, które nie mają komu się poskarżyć. Z tego samego powodu i Kościół Katolicki również kobiety upupia. (Jeśli ktoś się poczuł religijnie obrażony, naprawdę wszystko mi jedno). Wiele jest jeszcze do zrobienia, ale na pewno "Sufrażystkę" obejrzę raz jeszcze kiedyś z córką.
Mulligan po raz kolejny udowadnia, że nieprzypadkowo jest w czołówce brytyjskich aktorek i nie ma roli, z którą nie poradzi sobie. Jej Maud jest jednocześnie delikatna i silna, wrażliwa i nieprzejednana. Meryl Streep pojawia się w tym filmie raptem na cztery minuty jako liderka ruchu i aktywistka Emmeline Pankhurst. No, ale to Meryl, więc nie muszę tłumaczyć, jakie to cztery minuty. Padają w nich znane słowa "I'd rather be a rebel than a slave" i Streep wypowiada je z dramatyczną, piękną, wściekłą pasją. 
Moim zdaniem to jeden z ważniejszych filmów historycznych ostatnich lat. No i mogła go zrobić chyba tylko jednak kobieta. Brawo dla Sarah Gavron.

 Zdj. www.warszawa.pl

* Dziś ośrodek prac wykonywanych przez dzieci przeniósł się do Azji, problem nie zniknął, nie jestem głupia. Moja koszula Reserved, w której teraz siedzę i piszę ten post, została pewnie uszyta przez jakąś młodziutką dziewczynę z Bangladeszu, która pracuje w ciężkich warunkach, których polska firma LPP nie chce za bardzo poprawić, bo przecież ktoś tym przysłowiowym Bentleyem musi jeździć i koszty trzeba ciąć. Kosztem życia najbiedniejszych, o których i tak nie napiszą żadne gazety. Tak jak kiedyś nie pisały o angielskich sufrażystkach. Także dobrze nie jest. 
** Dlatego tak mnie wkurza chwalenie się Skłodowską w Polsce na przykład. Halo! Ona tu nie mogła studiować!!!! Dlatego wyjechała do Francji. Nie przyprawiajmy sobie dumnej gęby teraz, bo to kuriozalne. Wszystkie badania robiła TAM. Państwo chłopstwo na Uniwersytecie Warszawskim nie przewidziało jej w progach swej pilnie strzeżonej uczelni.

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger