January 20, 2016

Trafny wybór

Do książek tak szeroko reklamowanych we wszelkiego typu mediach jak "Trafny wybór" podchodzę jak pies do jeża. Z wieeeeelką ostrożnością. Bo przecież nikt nie uprawiałby propagandy na temat książki o małym angielskim miasteczku, jeśli napisałby ją ktoś nieznany. A tu proszę, Joanne Rowling (TA Rowling) napisała książkę dla dorosłych i od razu szum. Co prawda Rowling ma już tyle pieniędzy zgarniętych za serię o Harrym Potterze, że mogłaby palcem w bucie nie kiwnąć do końca życia, ale byłoby bardzo szkoda. Bo Rowling, w przeciwieństwie do całej masy epigonów okupujących księgarniane półki, ma wielki talent. Do opowiadania historii. Summa summarum do lektury zachęciła mnie recenzja Wojciecha Orlińskiego (to jeden z moich najulubieńszych dziennikarzy, bardzo, bardzo polecam jego książkę "Internet. Czas się bać."). 
"Trafny wybór" opowiada o ludziach z tzw. klasy średniej. Angielskiej klasy średniej, z ładnych domków z równo przystrzyżonymi trawnikami (wujostwo Harry'ego Pottera, u którego pomieszkiwał w pokoju pod schodami, też należało do tej klasy). Joanne Rowling bardzo nie lubi tej grupy ludzi i jej nowa powieść daje temu doskonale wyraz. Malutkie Pagfrod, nad którym malowniczo góruje dwunastowieczne opactwo, pełne urokliwych wiktoriańskich domów, zamieszkane jest przez typy ludzkie, do których bardzo trudno czuć sympatię. Są rasowymi hipokrytami, obłudnikami i oszustami. Żyją na pokaz, najbardziej martwiąc się o to, co powiedzą sąsiedzi. 
Tuż obok Pagford wyrosło osiedle, które zamieszkane jest przez życiowych - oczami Pagfordczyków - nieudaczników. Narkomanów, potrzebujących opieki społecznej, niewydolnych wychowawczo, bezrobotnych i niewykształconych. Pomiędzy miejscowościami powstaje granica sztywnego podziału na lepszych i gorszych, choć oczywiście doskonale wiemy, że w tym zakłamanym światku w ogóle nie ma pozytywnych bohaterów. Bo ludzi już po prostu tacy są. Raczej głupi niż mądrzy, raczej nikczemni niż pomocni. Poza tym każdy dba tak naprawdę tylko o własny interes. 
W akcję zostajemy wprowadzeni, kiedy jeden z szesnastoosobowej rady Pagford (Barry Fairbrother (ostatni sprawiedliwy, nazwisko nieprzypadkowe) umiera na wylew. W radzie powstaje wakat, a na jego miejsce jest wielu chętnych, którzy zrobią wszystko, by się na stołek dostać. Mamy tu całą galerię postaci świetnie sportretowanych, ukazanych w różnych sytuacjach (jest ich na tyle dużo, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron nieco się gubiłam). Widzimy ich w pracy, w domu, w sferze kontaktów towarzyskich i gdy zostają z narratorem sam na sam ze swoimi myślami. 
Widzimy także życie nastolatków w Pagford, którym daleko do prawych postaci Pottera i jego przyjaciół. Dzieciaki z Pagfrod są bezczelne, zbyt wcześnie weszły w świat dorosłych obserwując konflikty pomiędzy rodzicami, uprawiają ponury seks, tną się żyletkami i palą trawę. 
Najlepsze jest jednak to, że ja tez mieszkam w niedużym miasteczku. Nie w Anglii, bez specjalnych zabytków i o trudnej do zgłębienia urodzie, ale...mechanizmy jego funkcjonowania są dokładnie takie same. Pagford to my. To świat, społeczeństwo w soczewce, mikrokosmos konwenansów, szemranych interesów i lukrowania g...... . Świetna lektura, naprawdę. 

Zdj. ekaterinakozlova.com

4 comments:

  1. W większości przypadków też podchodzę do tytułów wokół których jest dużo szumu z ostrożnością, ale czasami (tylko czasami) okazuje się, że książka jest naprawdę wartościowa. "Trafny wybór" mam na czytniku, więc w planach, podobnie jak "Dziewczynę z pociągu", o której chyba jeszcze więcej się nasłuchałam i naczytałam niż o powieści Rowling.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo mi się podoba narracja tutaj, to naświetlanie bohaterów raz z jednej, raz z drugiej strony. "Dziewczyny z pociągu" nie znam również.

      Delete
  2. Twórczość Pani Rowling jest mi totalnie obca. Tj. oczywiście wiem kto zacz i że Potter i w ogóle ale jakoś nigdy po nią nie sięgnęłam, ale może to jest akurat pozycja dla mnie... przetestuję. A skoro już o Potterze mowa to łyknęłam "Szczygła" polecanego przez Ciebie i ... moją Panią z gminnej biblioteki i powiem, że dla mnie ta cegła nie była warta poświęcenia jej aż tyle czasu. Dobra literatura, ciekawy język, fajnie poprowadzona fabuła i sympatia (pomimo jego solidnych wyskoków) dla głównego bohatera ale jednak za wiele, za dużo, za wolno i wreszcie za mało o samym Szczygle, którego losy zaczynają dominować dopiero na samym końcu. I wiem, że jest on z nami przez całą powieść i że paradoks życia owego chłopca polega właśnie na tym, że ten niewinny obrazek gdzieś tam jest przez całe życie jakąś nutą przewodnią to jednak... bez wypieków na twarzy. uffff.... chociaż czasem się nie zgadzamy. Jest nadzieja :-) pozdrowienia.
    ps. niebawem na tapetę pójdzie prezent choinkowy czyli Americanah. Dam znać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nareszcie się nie zgadzamy. :-)))) Ciekawe, co pomyślisz o Adichie! Ścisk!

      Delete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger