March 25, 2016

Benedykt Dorys

W mojej pracowni, w sali nr 38, wiszą rzędem na ścianie portery polskich pisarzy. Między innymi te dwa:

Julian Tuwim
i Leopold Staff:


Wiszą sobie obok Mickiewicza, Słowackiego i Makuszyńskiego. Obok Krasickiego i Szymborskiej. Wisiały też i w Waszych pracowniach polonistycznych, dam sobie uciąć prawicę. Bo stało się tak, że zostało dzieło, mistrza zapomniano. Kto zrobił te dwa fantastyczne zdjęcia? Portrety w technice low key, która wtedy wymagała fachu i znawstwa, a nie kliknięcia guzika na obudowie cyfrowej lustrzanki?
Fotografie wykonał Jerzy Benedykt Dorys, uznany już przed wojną artysta (swoje atelier fotograficzne otworzył w 1929r.) , o którego zdjęcia zabiegały wszystkie przedwojenne i powojenne sławy. Zrobienie zdjęcia "u Dorysa" było niezłą nobilitacją. Dorys fotografował ludzi świata estrady, sztuki, literatury, polityki i nauki. 
Jego zdjęcia reprezentują nurt piktorializmu - mamy tu zatem, miękkie, rozproszone światło (choć jego akty już Westonowskie niemalże - ostre krawędzie, silny kontrast), rozmyte kontury. Fotografował przez folię, wytartą kalkę. Jego pierwszym znanym porterem jest zdjęcie Władysławy Kostakówny, która z kolei została pierwszą  Miss Polonia. 

A potem były także inne. Bardzo lubię na przykład to zdjęcie Eugeniusza Bodo:
i to Stefana Jaracza:
Ale Dorys to także autor pierwszego polskiego reportażu. Cykl zdjęć z Kazimierza nad Wisłą, gdzie autor z aparatem (Leica, a jakże) przechadzał się po tyłach ślicznego miasteczka, badał mało uczęszczane uliczki i podwórka, został pierwszy raz pokazany na wystawie w 1960r. To zupełnie fenomenalne zdjęcia, bardzo w duchu fotografii humanistycznej. Stop-klatki ze zwyczajnego życia zwyczajnych ludzi. 


Pora przypomnieć Dorysa szerszej publiczności. Nigdy nie został wydany jego album. Wielka szkoda, bo zdjęcia tego autora zaglądają gdzieś głębiej, nie są tylko scenkami rodzajowymi, jego portrety to nie tylko wygładzone lica obiektów. To próba pokazania ich prawdziwymi. Stąd to zdjęcie Tuwima tak zapada w pamięć. Na lata. 
A to sam artysta i jego "selfie". Z 1957r. 

Benedykt Dorys (naprawdę Rotenberg, artysta był pochodzenia żydowskiego, w 1942r udało mu się uciec z getta i przeżyć wojnę na aryjskich papierach) zmarł w 1990. 
Warto zajrzeć na stronę Forum Żydów Polskich i przeczytać kilka słów TU.
Zdjęcia Dorysa dostępne są w publicznej domenie, w zasobach cyfrowych Biblioteki Narodowej tu: 
polona.pl.

5 comments:

  1. U mnie w podstawówce wisiał Słowacki Mickiewicz, w liceum nikt.;( Mam wrażenie, że teraz pierwszy raz zobaczyłam, jak wyglądał Staff.
    Dorys robił piękne portrety, pamiętam kilka z wystawy w Muzeum Narodowym. O tych reportażowych nie słyszałam, nieźle uchwycił świat, którego już nie ma.

    ReplyDelete
  2. Nikt? a to dziwne, bo to trochę taka szkolna sztanca te portrety na ścianach. Mam wrażenie często, że się wszyscy w grobach przewracają, jak słyszą w tych pracowniach, że ich nikt nie czyta, nie rozumie i nie chce.
    W Muzeum Narodowym wystawa? A kiedy była? Zaraz muszę wyguglac. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W moim liceum by się nie przewracali, bo mieliśmy świetnego nauczyciela.;) Może jeden Miron by się zdziwił, na nim tylko polegliśmy.;)
      Ta wystawa była kilka lat temu, przekrojowa - nie pamiętam teraz nawet tematu.;(

      Delete
  3. lubię to, że Ty widzisz to, co dla niektórych jest tylko portretem wieszcza... coś co faktycznie towarzyszyło większości z nas podczas szlifowania naszych gustów, charakterów, wiedzy... TY w tym widzisz zawsze coś więcej, niuchasz, zgłębiasz, kopiesz, wykopujesz... lubię to!

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger