March 05, 2016

Please Look After Mom

Jednym z moich postanowień na ten rok jest podjęcie próby literackiej podróży przez różne kontynenty. Bardzo niewiele w Polsce tłumaczy się książek spoza kręgu amerykańsko-europejskiego. Nawet Haruki Murakami docierał do nas jako przekład z angielskiego, co było naprawdę skandaliczne, że wydawnictwu nie chciało się zainwestować w porządnego tłumacza z japońskiego. A ponieważ świat literatury to nie tylko książki brytyjskie, niemieckie i francuskie, zatem na własną rękę się zaopatruję w literaturę z innych rejonów świata w  księgarni bookcity. pl.  Inspirację czerpię z The Guardian i The New York Times, ale też z Instagramowych kont różnych moli książkowych (polecam zwłaszcza @kamilakunda; Kamila przez kilka lat prowadziła kapitalnego bloga o kulturze Chihiro o świecie, dziś mieszka w Japonii i na swoim Instagramowym profilu dzieli się pięknymi zdjęciami z tego bardzo niezwykłego kraju). 
W każdym razie mam za sobą piękną książkę libańskiej autorki Nady Awar Jarrar "Somewhere, Home". I kolejną - południowokoreańskiej pisarki Kyung-Sook Shin - "Please Look After Mom" (ta akurat na pewno jest w polskim przekładzie, ale w ramach ćwiczenia języka, staram się jak najwięcej po angielsku wchłaniać). 
"Please Look After Mom" to bardzo wzruszająca opowieść o zaginionej kobiecie. Matce, żonie. Opowieść rozpisana na głosy poszczególnych członków rodziny, którzy od momentu fatalnego zaginięcia zaczynają drążyć w czeluściach pamięci i przywoływać wszystko, co postacią matki im się wiąże. Co zapamiętali najbardziej? Za czym tęsknią? Czego żałują? I czego dowiadują się o matce, kiedy jej nie ma? Powieść jest próbą wniknięcia w postać rodzica z punktu widzenia dziecka i w postać żony z punktu widzenia współmałżonka. Jest także literacka próbą odgadnięcia, kim jest drugi człowiek. Jak mało wiemy o tych, z którymi dzielimy dach nad głową. Choć pytanie powinno w ogóle może zostać postawione inaczej - czy jesteśmy w stanie kogoś poznać? Dlatego  książka to też historia spotkania oko w oko z Tajemnicą. Matka znika nagle, na stacji kolejowej. Ojciec nawet tego nie zauważa, w końcu żona zawsze była pół kroku za nim. Nie może jej znaleźć policja, ekipy poszukiwawcze. Czy można znaleźć kogoś, kto może nie chce zostać znaleziony? (Choć to akurat nie jest przypadek pani Park).  I czy Tajemnicą nie jest dla nad każdy obok nas? 
To co mnie ujęło w "Please Look After Mom" to przeniesienie ciężaru narracji na to, co myślą poszukujący zaginionej. Gdzieś w tle jest sam wątek poszukiwań, prawdziwe poszukiwania obejmują jednak próbę zrozumienia własnej matki, właśnie odszukania jest postaci na nowo. Odarcia jej ze znanych gestów, obiadów, obrzędów rodzinnych, których była motorem i chęcią znalezienia tego, co pod wierzchnią warstwą. Jaką była kobietą? Co lubiła? Jakie miała marzenia? Plany? Czy była szczęśliwym człowiekiem?
Gdzieś tam też pobrzmiewa echo współczesności i ceny, jaka jako społeczeństwa zachodnie za nią zapłaciliśmy - naszego oderwania od przysłowiowych korzeni. Wyruszenia w świat, pracy w globalnej wiosce, jaką stała (i nie stała jednocześnie) nasza planeta.  Często rodzice nie są w stanie dotrzymać dzieciom kroku. A my robimy się coraz bardziej bezradni wobec ich starzenia się.
Gdzieś tam w środku duszy czytelnika rodzi się poczucie smutku i poczucia winy. Każdy z nas mam matkę. Jak dobrze znasz swoją? Co będziesz wspominać, gdy jej zabraknie? 

Co do samej autorki - w 2015 roku wybuchł w Korei literacki skandal z Shin Kyung-sook w roli głównej. Oskarżona o plagiat przyznała się do winy i wydawnictwo wycofało z księgarń niesławny tom opowiadań. Za to TU bardzo ładnie mówi o pracy nad "Please Look After Mom".  Plus ciekawa rozmowa z "The Guardian".

Zdj.alchetron.com

2 comments:

  1. Ładne postanowienie. Sama słabo znam literaturę spoza europejskiego kręgu, więc powinnam się pod Twoim planem podpisać. Swego czasu miałam wyrzuty sumienia, że nie sięgam po książki polskich pisarzy; trochę się to zmieniło, ale nadal rzadko czytam rodzimych twórców.

    ReplyDelete
  2. A ja czytam ich chyba za dużo ostatnio. :-)

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger