March 14, 2016

Tonia i jej dzieci


Zdj.lewica.pl
Dziś chciałabym polecić Wam bardzo piękny i wzruszający dokument Marcela Łozińskiego. Za "Tonię i jej dzieci" Łoziński otrzymał Złotego Lajkonika na Krakowskim Festiwalu Filmowym w 2011r.
Życie każdego z nas jest w jakiś oczywisty sposób naznaczone tym, gdzie się urodziliśmy, jaka to była rodzina, jakie wybory podejmowali nasi rodzice, kiedy my byliśmy mali. Jedni mieli trochę łatwiej, inni trochę trudniej - czy ze względu na sferę emocjonalną, czy materialną, czy też może obie naraz. Marcel Łoziński zaprosił do stołu i przed kamerę ludzi, którzy mieli trudniej niż zwykle, a przy okazji swoich przyjaciół z okresu dorastania. 
Wera i jej brat Marcel są dziećmi Toni Lechtman, komunistycznej działaczki żydowskiego pochodzenia, która zmarła dwadzieścia lat temu. Kiedy mieli po 11 (siostra) i 9 (brat) lat ich matka została aresztowana (był to rok 1949) pod zarzutem szpiegowania na rzecz obcego wywiadu i spędziła w więzieniu (przesłuchiwana i torturowana m.in.: przez Światło i Różańskiego) pięć i pół roku. Lata te dzieci spędzają w domu dziecka. 

 Zdj.czytatnikagi.blogspot.com
Opowieść Łozińskiego, niezwykle minimalistyczna, ascetyczna w zasadzie w formie (to kilka długich ujęć, kawałki jednej rozmowy przy tym samym stole, dużo zbliżeń, czarno-białe zdjęcia Jacka Petryckiego), jest próbą pożegnania się z wielkim trupem w szafie. Ideologia matki, która zaważyła na wszystkich jej życiowych wyborach, która była ważniejsza niż jej związek, przyjaciele i dzieci, jest nie do zrozumienia, nie do zaakceptowania. Siedemdziesięcioletni ludzie pozostali na zawsze emocjonalnie spustoszeni. Ale Film to też próba zbudowania portretu matki, której się nie znało. Dużo więcej pamięta Wera, Marcel poznaje matkę razem z nami, widzami. Są czytane jej listy, wspomnienia z więzienia. Jest wiele łez, żalu i goryczy, ale też ma się wrażenie, że wielka czarna dziura - pustka po stracie, luki w pamięci - zostają częściowo dzięki tej rozmowie zasypane. Starzy ludzie, oddaleni dziś od siebie i w przestrzeni (Marcel po 1968r. wyjechał do Sztokholmu, Wera do Izraela), i mentalnie (przyznają, że nigdy nie rozmawiali w dorosłym wieku jak rodzina, nigdy nie poruszyli przez cale lata tematu matki) po raz pierwszy od lat odnajdują w sobie tę małą, zagubioną dziewczynkę, która szybko musiała dojrzeć i chłopca, który latami czekał na matkę. Odnajdują tez matkę w skrawkach z przeszłości. Nie rozumieją jej nadal, ale już, chyba, nie potępiają. 
"Tonia i jej dzieci" wzruszająco pokazuje jak wojna, ideologia i dysfunkcyjna rodzina mogą naznaczyć ludzka psychikę boleśnie na całe życie. I że z triady wartości "wiara, nadzieja, miłość" - naprawdę najważniejsza jest miłość.

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger