April 06, 2016

Połów szczęścia w Jemenie



Któż z nas nie chciałby złapać swojego szczęścia na haczyk? Żeby tak móc stanąć w rzece życia i zarzucić wędkę...
Udaje się to niemal dosłownie bohaterom bardzo ciepłego filmu "Połów szczęścia w Jemenie", filmu produkcji brytyjskiej, który stawiam na tej samej półce co na przykład doskonałe "Love, actually".  (Ale lojalnie uprzedzam, że nie wszystkim ten obraz aż tak bardzo się spodoba).
Wątek wydaje się absurdalny - również dla samych bohaterów.  Oto bardzo bogaty szejk ( w tej roli przystojny Amr Waked, na pewno pamiętacie go z "Syriany"), który uwielbia łowić pstrągi w swojej szkockiej posiadłości, postanawia umożliwić dostęp do ulubionego hobby mieszkańcom Jemenu. Już wybudował tamę, teraz potrzebuje tylko kogoś, kto sprowadzi mu do kraju pstrągi, "rozkaże" płynąc im w górę rzeki, by można było je łowić. Tym kimś jest Alfred Jones (Ewan MacGregor), skromny naukowiec, zanurzony po uszy w wygodnym mieszczańskim życiu, o cechach osobowości na granicy autyzmu. Zatem małomówny i bez poczucia humoru. Jego partnerką zostaje śliczna, żywiołowa Harriet (Emily Blunt, którą niezwykle cenię i uważam za jedną najzdolniejszych aktorek swojego pokolenia). Jej zadaniem jest pośredniczenie pomiędzy brytyjskim rządem a szejkiem i umożliwienie niemożliwego. 
Cała akcja filmu skupia się zatem na znajdowaniu możliwości załatwienia pstrągów w Jemenie. I tylko angielskie, absurdalne poczucie humoru ratuje ten pomysł przed zagładą. W zasadzie całe to poczucie absurdu jest siłą nośną filmu i nie ma szans, aby ten film się udał, gdyby nie był zrobiony z przymrużeniem oka. Nie wiem też, czy gdyby ten film powstał gdzie indziej, byłby taki zabawny i taki zwyczajny w swej niezwyczajności. Nie ma tu słowa o tym, skąd biorą się konflikty na Bliskim Wschodzie, raczej jest to pocztówka z Jemenu (w zasadzie  z Maroka gwoli ścisłości, bo tam kręcono zdjęcia), ale niezwykle bardzo urocza. 
Mamy tu także oczywiście wątek miłosny - dziwak i piękna dziewczyna odnajdują się gdzieś na złotej pustyni. Ale Ewan MacGregro nawet grając kogoś z Aspergerem pozostaje na tyle atrakcyjny i wiarygodny, że wcale się Harriet nie dziwimy (choć do wybory ma jeszcze męskiego, niedogolonego żołnierza). 
Film wyreżyserował Lasse Hallstrom, który wyspecjalizował się w tego typu kameralnych filmach. Nie zawsze wychodzi mu to dobrze, ale tu  - bez sentymentów, wdzięcznie i nienachalnie (poza scenami, które ukazują owe tytułowe pstrągi [salmon] - moment, w którym w jedna z ryb zawraca i podążają za nią inne, jest jednak łopatologiczny).

Zdj. sky.com

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger