May 23, 2016

Mustang


Dodaj napis
To jedna z moich najbardziej zaległych recenzji. Jednego z najpiękniejszych filmów, jakie widziałam w ostatnim czasie. 
Co symbolizuje mustang? Prawie banalne, prawda? Wolność, niezależność, niezłomność, coś, co trzeba okiełznać. I właśnie o tym jest ten turecki obraz. I jeszcze o więzi miedzy siostrami i o tym, jak trudno jest być wolną kobieta w kraju spętanym patriarchalnymi konwenansami. 
Mała wioska w północnej Turcji. Pięć dziewcząt, które po zakończeniu roku szkolnego daje się ponieść radości i wskakuje beztrosko do morskiej kąpieli z kolegami. Rodzina reaguje nad wyraz nerwowo. Dziewczyny dostają szlaban na szkołę, telefony i komputery. Najstarsze z nich maszerują do szpitala na test dziewictwa. Surowa babci zamyka je w domu, dosłownie tworząc z budynku okratowaną twierdzę. To tylko wznieca furię - chęć ucieczki, rebelii, wywrócenia porządku do góry nogami. Z tym że nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać i jakby się chciało. Nie wystarczy zwiać oknem na koncert. Tylko najmłodsza z sióstr naprawdę ucieka, tylko jej jednej się udaje. Cała reszta płaci za cenę wolności i prawa do miłości straszliwą cenę - taką sama jak ich matka, babka i sąsiadki. 
Deniz Gamze Ergüven przyszpila swoje bohaterki w ciekawym i trudnym momencie ich życia - to chwila, kiedy przestają być dziećmi, a zaczynają być kobietami. W języku polskim nazywa się takie dziewczynki "nieopierzonymi" - bardzo nie lubię tego słowa - ale to dokładnie ten etap. Kiedy dopiero co zaczynają sobie zdawać sprawę z własnej seksualności, atrakcyjności. I kiedy uświadamiają sobie, że pączkujące piersi i krąglejące biodra stają się przekleństwem dla nich samych, sprawiają, że zostają zepchnięte na margines społeczeństwa, którym sterują mężczyźni. "This is a man's world". Są kompletnie niedecyzyjne, zależne od woli wuja, babki - która przecież, choć surowa, chce dobrze, ale ją samą dokładnie według tego samego wzorca wychowano. 

Zdj. theguardian.com
To chory świat, w którym długie włosy dwunastolatki i jej opalone kolana mają siłę rażenia wojennego dynamitu i znajda się gotowi, by wzniecać wojnę w ich imieniu. Bo są. Z tym że film  unika jednoznacznych oskarżeń. Tak, Turcja jest muzułmańskim krajem i tak, aranżuje się tam małżeństwa, ale patriarchalny układ świata nie pochodzi stamtąd i zbyt prosto byłoby o niego oskarżyć islam, który jako taki niemal nie pojawia się w filmie. 
Fantastyczne zupełnie są dziewczyny w rolach sióstr. Zwłaszcza Günes Sensoy jako Lule - najmłodsza z nich. Jest ona jednocześnie naszą narratorka. Jej opowieść balansuje na ostrej jak brzytwa krawędzi pomiędzy utraconym światem dzieciństwa a dopiero co zdobytą bolesną świadomością na temat dorosłości. Świetny film!

1 comment:

  1. Zapisuję tytuł. Koniecznie do nadrobienia. Ostatnio zdecydowanie mniej oglądam, ale jak już zasiadam przed ekranem, to chcę zobaczyć coś naprawdę ciekawego. Tymczasem dwa dni temu obejrzałam "Cloverfield Lane 10" i właściwie nie byłoby źle, gdyby nie ostatnie 20 minut filmu - poległam.
    Wczoraj obejrzałam "Cały ten cukier" i polecam.

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger