June 22, 2016

Andrzej Kondratiuk. Pożegnanie.

Zdj. akademiapolskiegofilmu.pl

Absurdalna do granic "Hydrozagadka" jest nie tylko najbardziej zapewne znanym filmem zmarłego dziś Andrzeja Kondratiuka, ale jednocześnie jednym z najzabawniejszych polskich filmów. Można przerzucać się cytatami:

"Nie jestem z cukru, nie obawiam się deszczu. Mam znakomitą parasolkę, wyrób krajowy, kupiłam w centralnym domu towarowym. Śmiało więc mogę wyruszyć za miasto."

"Napijmy się oranżady, ja płacę!"

"Achtung, Achtung Herman. Drei, zwei, eins, null, Feuer! Torpedo loss!"

"Do Asa, ze śrutu?!"

I tak dalej w ten deseń. Film jest pyszny i nie będę oryginalna, jeśli wyznam, że na scenie z krokodylem zaśmiewam się do łez (TU). Za każdym razem. 
A jednak chciałabym, aby Kondratiuk był pamiętany nie tylko jako autor "Hydrozgadki", tylko jako twórca który znalazł własny, piękny język filmowy. Jeśli nie znacie trylogii " Cztery pory roku", "Wrzeciono czasu" i "Słoneczny zegar", to gorąco Was do niej zachęcam. Kondratiuk jeszcze w latach 70. zyskał miano "reżysera prywatnego" (określenie Tadeusza Lubelskiego), czyli niezależnego, idącego własną drogą. Wraz z żoną Igą Cembrzyńską tworzył niewielkim nakładem finansowym filmy o sobie samym tak naprawdę. Po serii komedii z duetem Maklakiewicz-Himilsbachrozpoczął się w twórczości reżysera tzw "okres gzowski" (od nazwy wsi Gzowo, w której mieszkał i gdzie pracował nad filmami). Na planie pojawiają się tam bliscy artysty (nawet umierający ojciec), jego zwierzaki - całość wpleciona w baśniową fabułę. Ale nie są pochwałą baśni tak do końca te obrazy. To raczej peany na cześć poezji życia codziennego, tych drobnych spraw, na które zazwyczaj w pośpiechu nie zwracamy uwagi. I choć od ponad 10 lat nie zrobił żadnego filmu - będzie go bardzo brakowało. 

5 comments:

  1. oj będzie będzie... odgłosy przyrody w jego filmach są jednym z argumentów ZA wyprowadzką na wieś. Kocham te wysuwające się na pierwszy plan dźwiękowy bzyczenia much i komarów, rechot żab. A za "Hydrozagadką" jakoś nigdy nie przepadałam. Zbyt absurdalne to jednak dla mnie. Jednak o wielkości Kondratiuka można długo. Smutno.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O, tak, dźwięk i światło! :-)

      Delete
  2. Świetnie zdjęcie znalazłaś. Mnie też będzie brakowało Kondratiuka, ale cóż, takie życie.
    A Hydrozagadka jest niezrównana.;) Bardzo lubię fragment z Plucińskim i Szykulską "Jolu, zdejm kapelusz".

    ReplyDelete
  3. :-D I w ogóle ten cały maharadża z niezrównanym Kłosowskim.:-)
    Ano...życie.Ale dziwnie się czuję, bo na moich oczach odchodzą moi mistrzowie. Żal.

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger