June 20, 2016

Deadpool


Nie jestem największą na świecie fanką komiksów Marvela (proszę nie rzucać krzesłem albo przynajmniej poczekać, aż zdejmę okulary;-)). Znam Batmana, Spidermana i Supermana. I jeszcze Hulka. Znam też wersje filmowe tych obrazkowych historii. Oczywiście za najlepsze uważam dwie pierwsze części "Batmana" - te w reżyserii Tima Burtona, ale i "Spiderman", którego grał Tobey Maguire też całkiem niezły. Całę serię X-menów odpuściłam sobie (ale teraz chyba zmienię zdanie), a do "Deadpoola" zostałam niejako zmuszona (mamy z mężem układ, że on czasem ze mną Felliniego, ja czasem z nim coś z czołówki American Box Office). Ale nie żałuję. Było to jedno z najprzyjemniejszych zaskoczeń filmowych ostatniego czasu. 
"Deadpool" to idealny prezent dla fanów komiksowych postaci. Bo jest zrobiony z dwóch świetnie zszytych ze sobą warstw - tej pierwszej fabularnej, czyli opowieści o byłym żołnierzu służb specjalnych, który zostaje poddany naukowemu eksperymentowi, na skutek którego zyskuje niesamowitą moc, ale traci nadzwyczajna urodę (Chris Reynolds, nie mój typ, ale niech będzie, klasyczny American boy) i tym samym ukochaną kobietę (Morena Baccarin, znana z "Homeland"), oraz - tej drugiej - metafilmowej, upstrzonej mruganiem do widza, bezpośrednimi do niego zwrotami, wychylaniem się poza kadr i żonglowanie filmowymi cytatami - od kina akcji lat 80. (dostało się nawet Sylvestrowi Stallone) po X-menów właśnie (z Hugh Jackmanem na czele), a nawet komedię romantyczną Richarda Curtisa z Julią Roberts, czyli "Notting Hill". Błysk fajerwerków w postaci efektów specjalnych nie przesłania ironii naprawdę śmiesznych dowcipów. 
"Deadpool" to jedna wielka ściema. Wszyscy mają ubaw - od scenarzystów, przez aktorów po oglądających. Akcja jest głupia, ale ona dokładnie taka ma być. Deadpool jest przezabawnie neurotyczny i kwękający na swój los, choć jednocześnie nie oszczędza swoich przeciwników i krwawo rozprawia się z nimi, ale jako bohater filmu o superbohaterze dekonstruuje się na naszych oczach. 
Fajne (nie znoszę tego słowa, ale naprawdę lepsze nie przychodzi mi do głowy) kino na piątkowy wieczór. 

A to komiksowy Deadpool. Znalezione na Pinterest. 


No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger