August 16, 2016

Dwanaście srok za ogon


"Dwanaście srok za ogon" to zbiór dwunastu esejów, których wspólnym motywem są ptaki. Jakie? Różne. I te pospolite, i te nieco mniej znane, choć nadal lokalne. Co fascynującego może być w ptakach dla kogoś, kto nie jest ornitologiem czy też nawet birdwatcherem? Ano wszystko. Ale po kolei.
O autorze Stanisławie Łubieńskim dowiedziałam się z rozmowy z nim w radiowej Dwójce jakoś na wiosnę, przy okazji premiery książki. Zapisałam jej tytuł, bo uwiódł mnie sposób opowiadania. Osobiście ledwo odróżniam wróbla od sroki (ale mam w planach poprawę, udaję się na poszukiwania atlasu ptaków polecanego i pięknie opisanego przez Łubieńskiego w książce), ale jak ktoś ma pasję i potrafi o niej mówić, to choćby nie wiem, co by to było, to człowiek słucha. A potem czyta. 
"Dwanaście srok za ogon" jest przepięknie napisane. Wykute w alfabecie metafory przetwarzają codzienność warszawskiej Ochoty w kamienny kanion bloków, w magiczna krainę, gdzie "bije zielone serce przyrody" (Gałczyński). Szeroka perspektywa eseju rzuca na drugi i trzeci plan i historię sztuki, i świat polityki, i zagładę świata zwierząt, jaka niewątpliwie nas czeka. Dokonało się w tych tekstach coś, co wcześniej dokonało się u Michała Cichego, Piotra Szewca i Brunona Schulza. Z kawałków węgla, czyli mozaiki świata za oknem, pozornie nudnego, opatrzonego - powstały diamenty. Oszlifowane metaforami, historiami osobistymi sprawiły, że szarość nabrała koloru, wymiaru. Już nigdy nie spojrzę na bociana inaczej niż z podziwem. I nie wkurzę się, jeśli kawka zafajda mi kurtkę, bo akurat z tysiącem koleżanek obsiadła osiedlowe drzewo. 
Każdy, kto uważa się człowieka wrażliwego, zdolnego zachwycić się zachodem słońca czy kroplą rosy - ta książka ma szansę zahipnotyzować. Swoją interdyscyplinarnością, talentem autora nie tyle do samej obserwacji, ale do postrzegania świata poprzez pryzmat pasji. Jest i o ptakach w malarstwie, i w kinie, i tych w parku, i tych na kuchennym stole. Tym bardziej wzrusza ostatni rozdział - o tym, jak niszczymy, co zostało nam dane, jak znika na naszych oczach to, co uważamy za wieczne. 
Książkę przeczytałam za jednym podejściem z dziwnym poczuciem, że znam Łubieńskiego osobiście i właśnie niemal skończyliśmy pić kawę. Autor zabiera chętnych na obserwowanie warszawskich ptaków co jakiś czas, co ogłasza na facebookowym profilu Dzika Ochota. Na pewno się kiedyś na taką wycieczkę wybiorę. Strona autora TU  , a TU audycja "Ornitologia z perspektywy humanisty", której wysłuchałam kilka miesięcy w drodze do pracy, i która doprowadziła mnie do książki.

Zd. z dzikaochota.wordpress.com

P.S. Książka należy do serii "Menażeria" wydawanej przez Wydawnictwo Czarne. 

5 comments:

  1. no i znowu... :-) u mnie już właśnie wiosennie ta książka była przeczytana i też mnie porwał język i styl pisana o latających stworzeniach, cudach natury i ich zwyczajach. Podpisuję się i polecam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ha! :-) To spotkanie jest zapisane w gwiazdach, jeszcze trochę. Ścisk!

      Delete
  2. Nie miałam okazji jeszcze czytać. Muszę poszukać

    ReplyDelete
    Replies
    1. This comment has been removed by the author.

      Delete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger