September 13, 2016

Jesień

Co prawda dramatyczna aura za oknem nie wskazuje jeszcze, że jesień choćby się zbliża, a szkoda -bo piękny, j e s i e n n y wrzesień świetnie korespondowałby z książką Karla Ove Knausgarda, o którym od kilku miesięcy głośno z racji autobiografii "Moja walka". Nie chciałabym porównywać "Jesieni" do poprzedniej książki autora, ale nie mam wyjścia - niestety, norweski pisarz sam sobie ustawił tak wysoko poprzeczkę, że każdą inną pozycją będzie mu chyba jednak trudno do niej doskoczyć.
"Jesień" ma momenty. Nie, nie te. Te literackie - bardzo piękne i sprawnie napisane. Sam tom to zbiór kilkudziesięciu miniatur, "eseików" na temat spraw różnych, przeplatanych listami do nienarodzonej jeszcze córki. W tekstach wyjaśniany jest świat - nie w makroskali, ale w mikro, w najróżniejszych aspektach. Od kaloszy, przez Van Gogha po wszy i muszlę klozetową. Miejscami jest tu mnóstwo spostrzeżeń urokliwych, pełnych zachwytu nad codziennością - takich w duchu "Na lipę" Kochanowskiego. Mogłyby być moje, bo jestem w życiu na takim etapie, że doceniam, w zasadzie uczę się doceniać małe chwile, te pozornie nic nie znaczące. Kiedy światło tańczy w porannych mgłach, jak jadę samochodem do pracy. I jak odbieram synka z przedszkola i słyszę jego głos, zanim go zobaczę. Albo gdy piję pierwszą w robocie kawę. Dużo jest tych chwil. Knausgard też ma ich dużo - pytanie, czy naprawdę o wszystkich trzeba pisać? Może warto przecedzić tekst przez jakieś sito, zanim się go odda druku? Niebezpiecznie faluje słowotok "Jesieni" i jego wartki nurt (książkę bardzo szybko się czyta) skręca beztrosko gdzieś w stronę banałów Coelho i Schmitta. Obawiam się zatem nieco tomów kolejnych, bo mam podejrzenie, że z wszystkich czterech dałoby się złożyć jeden.
Choć,gwoli sprawiedliwości, bywa też bardzo wzruszająco, intymnie. Knausgard zaprasza nas do swojego domu, możemy się rozgościć, porozglądać po podwórku, wyjrzeć przez okno. Budzi czułość, że w świecie, w którym panuje jakaś przedziwna moda na składanie jednej teorii opisującej świat, gdzie żywa jest tendencja do sądów ogólnych, generalizowania - autor "Jesieni" idzie pod prąd.Jego świat jest bardzo prywatny, zbudowany z małych odłamków. Podaje nam te teksty jak literackie pocztówki - można je potasować i czytać w zupełnie innej kolejności. Życie jest postrzegane fragmentarycznie i jedyną ciągłością jest czas i wartości, które w życiu obieramy za drogowskazy. Dla Knausgarda bardzo ważna jest rodzina - żona Linda i troje dzieci (czwarte w drodze) są taką osią jego własnej planety. To też jest mi bliskie, dlatego niezupełnie mogę powiedzieć, że jest to książka, która mnie rozczarowała. Zostawiła niedosyt? Tak. Ale mimo wszystko polecam.

Zdj. newsweek.pl

5 comments:

  1. u mnie autor ten czeka na jesienne i zimowe wieczory. Nie znam, ale mam i wierzę, że wreszcie wkroczę w świat "Jego" walki. Ściskam i uśmiechy ślę

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ostatnie tomy "Walki" wciąż przede mną. :-)

      Delete
  2. Wypożyczyłam z biblioteki i czym prędzej oddałam. Te zapiski powinny - najczęściej banalne - zostać jednak w domowym archiwum autora.;( Jedyne, co się broni, to ilustracje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozumiem, rozumiem doskonale, choć ja jednak nie do końcą tę pozycję skreślam.

      Delete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger