October 12, 2016

Andrzej Wajda

Ciężko sobie wyobrazić polskie kino bez Andrzeja Wajdy. Gdzieś tam rwie się ciągłość wielkiej tradycji romantycznej, której Wajda był spadkobiercą. Tym bardziej razi wycieranie sobie teraz nim gąb przez tych wszystkich Legutków i legutkopodobnych. Chociaż to może w sumie dobrze, że mówią? To znaczy, że budzi emocje, kontrowersje, że pobudza do myślenia i dyskusji. 
Uwielbiam, jak Wajda przygląda się nam, w pojedynkę i jako narodowi, w swoich filmach. Jacy u niego jesteśmy wielcy i mali, piękni i głupi, romantyczni i na wskroś polscy. Pewne obrazy mógł sfilmować tylko on. Na przykład "Pana Tadeusza" - nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek inny potrafiłby z epopei zrobić kino i nie utracić tego, co Mickiewicz piórem namalował (tradycja malarska wszak u Wajdy żywa w każdym filmie). Albo "Wesele", jeden z  moich ulubionych tekstów literackich, wiecznie aktualne, tak dopięte na kliszy i w ustach filmowych bohaterów. Wszyscy bawimy się na tym weselu, ono trwa znacznie dłużej niż "siedem dni i siedem nocy". Albo absolutnie mistrzowską "Ziemię Obiecaną", którą ponownie kilkanaście tygodni temu obejrzałam i wydaje mi się ona bardziej aktualna niż kiedykolwiek. 
No i zawsze na tego Wajdę czekałam. Czekałam na "Katyń", potem na "Wałęsę", teraz na ostatnie już "Powidoki"....Została po tej śmierci dziura, której nijak nie zasypiemy. 

A to mój prywatny ranking filmów twórcy szkoły polskiej:

5. "Popiół i diament"

Za to, że tak jest mądrze o bezsensie zabijania i o tym, jak koszmarne są decyzje podejmowane wbrew sobie. Jak napisał Tadeusz Lubelski "Film Wajdy pokazywał - w sposób niezmiernie sugestywny - coś, o czym powszechnie myślano, ale o czym nie można było mówić głośno. Romantyczny mit wolnego duchowo Polaka, pragnącego za wszelką cenę żyć w wolnej Ojczyźnie. "


4. "Kanał"


"Kanał". Najpierw obejrzałam "Pokolenie". Na koniec - krata. Potem "Kanał" - na koniec krata. Myślę, że krata jest chyba w ogóle bardzo ważna w twórczości Wajdy. Ten film "pachnie" zatęchłym powietrzem kanałów pod umierającą Warszawą (kanały zbudowano w łódzkiej wytwórni i wykonane są perfekcyjnie) . Herosi Powstania brną do wyjścia po kolana w g..... . Z tym że nie spoglądamy na nich z pogardą, broń Boże (choć film w kraju oceniono początkowo negatywnie, spodziewano się przecież laurki), ale ze smutkiem, ze strachem, ze współczuciem i miłością. I z żalem, że życie, ku któremu szli, nigdy nie nadeszło. 


3. "Pan Tadeusz"


Bo ja uwielbiam literacki pierwowzór, po prostu. A ten film jest jak cudowny obraz, od którego nie można się oderwać. Bo kolory, bo światło, bo scenografia. Wiecie, że przed Zosią, graną przez Alicje Bachledę, sypano prawdziwy kwiatowy pyłek? Żeby była taka złocista i lekka. 

2. "Wesele"

Ja nie wiem, czy można sobie wyobrazić literaturę i teatr u nas w kraju bez "Wesela". Sam Elia Kazan dopytywał ponoć Wajdę, gdzie znalazł tak dobrego scenarzystę. ;-) No i kapitalne, niezwykle dynamiczne zdjęcia Witolda Sobocińskiego. Wciskamy się między pijanych weselnych gości, tańczymy z nimi w szalonym korowodzie. 

1. "Ziemia obiecana"

O bożku, jakim są pieniądze. O krainie szczęścia, którą miała być Łódź, a która nie istnieje, o kapitalizmie tamtym i tym teraz. Niezwykły portret niezwykłego miasta, którego historia zapisana jest krwią, potem i łzami. 

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger