December 16, 2016

American Crime Story. The People v. O.J. Simpson



Wiemy, jak się zakończył kilkanaście lat temu głośny proces O.J. Simpsona. To po kiego diabła poświęcać 10 godzin na obejrzenie serialu ma motywach tej historii? Już łobjaśniam. 
To jeden z najlepiej napisanych miniseriali, jakie widziałam. Doskonałe rzemiosło scenarzystów (Scott Alexander i Larry Karaszewski) sprawiło, że ogląda się "ACS" na wdechu, a biorąc pod uwagę, jak bardzo jest ostatnio aktualna kwestia rasizmu w Ameryce - a konkretnie przemocy policji wobec czarnoskórej i latynoskiej społeczności, to emocje sięgają zenitu. 
Sama sprawa Simpsona ma oczywiście wszystko to, co kochamy w telewizji - zwroty akcji godne filmu Nolana. Oto on - czarna gwiazda amerykańskiego futbolu, chłopak  z nizin, który wspiął się na sam szczyt. Ma posiadłość w Brentwood, pieniądze, sławę, grywa dla rozrywki w filmach ("Naga broń" - stąd ja go kojarzę, bo futbolem i baseballem nigdy się interesowałam. Chociaż w przypadku tego drugiego sportu kojarzę przynajmniej dwa nazwiska  - Stana Musiala i Joe DiMaggio), opływa krótko mówiąc w luksus i otacza go nimb sławy. I nagle ktoś taki spada z tej swojej wysokiej wieży na sam dół. Och, jak ludzie kochają takie sytuacje! Problem jest jeden - O.J., oskarżony o brutalne morderstwo dwóch osób (byłej żony i jej kochanka), jest idolem Murzynów w całym kraju. To ich człowiek na szczycie. Na pewno go wrobiono, na pewno jest niewinny. 
Proces, oparty na twardych dowodach (krew, DNA, ucieczka przed policją, brak alibi), zakończył się uniewinnieniem Simpsona, choć dla wszystkich było mniej więcej jasne, że jednak on jest zabójcą. Ale zrobiono z tego pokazówkę, w czym pomogło stadko najdroższych w Stanach prawników (między innymi Robert Shapiro i Robert Kardashian - tak, TEN Kardashian, ojciec Kim i jej sióstr, jeszcze nieświadomy sławy, jaka go spotka) oraz niemal w całości czarnoskóra ława przysięgłych, która podjęła decyzję o uwolnieniu oskarżonego w ciągu zaledwie czterech godzin. 
Serial mistrzowsko dozuje napięcie. Wchodzimy z odcinka na odcinek na jego kolejne piętra. Zaczyna się oczywistością z punktu widzenia pani prokurator (fantastyczna Sarah Paulson w roli Marcii Clark, której seksistowskie media nie dawały spokoju ze względu na jej fryzury na przykład)- zamordował, pójdzie siedzieć albo do celi śmierci. Prawnicy Simspona (John Travolta jako śliski, wyszczekany Shapiro, David Schwimmr - pamiętny Ross Geller z "Przyjaciół" w zupełnie innym klimacie niż ten, do którego nas w telewizji przyzwyczaił, Courtney B. Vance jako John Cochran - specjalista do spraw rasizmu wśród członków LAPD) jednak zasiewają wątpliwości, mnożą przeszkody, wynajdują specjalistów, którzy podważają dowody i zaczynają grać w kierunku obrony nie oskarżonego o zabójstwo, ale niesprawiedliwie potraktowanego przez system czarnego. 

Zdj. z pogdesign.co.uk

W postać O.J. Simpsona wcielił się laureat Oscara (za, nomen omen, rolę futbolisty w filmie "Jerry Maguire" u boku Toma Cruise'a) Cuba Gooding Jr. i jest w niej bardzo wiarygodny. Jego bohater nawiguje pomiędzy kłamstwem a prawdą, pomiędzy tym, co zdarzyło się naprawdę a tym, co wymyślił, pomiędzy wizerunkiem siebie na okładkach gazet z czasów świetności a sobą małym i podłym, do czego za nic nie chce się otwarcie przyznać. 
Akcja serialu opiera się i o soap-operę, i o dokument historyczny (bardzo wiernie opiera się na transmitowanym w końcu na żywo przez telewizję procesie). I nie chodzi o samą prawdę, o to co się wydarzyło, tylko o to, czym sprawa O.J. się stała w mediach. Jaki to był wybuch supernowej, te tabuny dziennikarzy, paparazzi, ale i zwykli ludzie gotowi pikietować dzień i noc i wyrażać sądy, opinie na podstawie tego, co wyczytali w brukowcu. To z tym zderzyła się prokuratura i z tym przegrała. Pod względem tej diagnozy i tego, jak delikatna i skomplikowana jest sprawa rasizmu, jak łatwo spłonąć w ogniu oszczerstw i rzucanych na wiatr oskarżeń ten serial jest ostry jak brzytwa. Polecam gorąco.

P.S. Przypominam o konkursie. (TUTAJ)

2 comments:

  1. Właśnie oglądam, a co najlepsze nie wiem, jak zakończył się proces O.J.Simpsona, więc nutka tajemnicy jest.
    To bardzo dobrze skrojony serial, tylko ciężko mi patrzeć na Travoltę.

    ReplyDelete
  2. Ja byłam pewna, że to na potrzeby serialu, ale nie, on naprawdę sobie zmasakrował tak twarz. :O

    ReplyDelete

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger