December 29, 2016

Diana Markosian

Całkiem przypadkiem na Instagramie wpadło mi w oko jedno zdjęcie. Opublikowała je słynna agencja Magnum Photos  i jako jedno z niewielu nie przepadło w czeluściach mojej pamięci. Bo codziennie oglądam dziesiątki zdjęć. A to konkretne zawadziło o coś we mnie i zostało. Jakby powiedziała Joanna Bator - to była moja "zahaczka". 


Niby nic. Przy śniadaniowym stole siedzi mężczyzna i przegląda kliszę. Kim jest? Co jest na tej kliszy? Kto jeszcze siedział przy stole, skoro są dwie filiżanki? Wracałam do tego zdjęcia kilka razy. i zaczęłam szperać, szukać. Dziś opowiem wam, czego się dowiedziałam. 
Autorką zdjęcia jest Diana Markosian, amerykańska fotografka armeńskiego pochodzenia. A na zdjęciu jest jej mieszkający nadal w Erewaniu ojciec. Zdjęcie jest częścią fotograficznego projektu "Inventing my father" (TUTAJ). Ojciec Markosian nie był obecny w jej życiu. Jako siedmioletnia dziewczynka wraz bratem i matką wyjechała prosto z Moskwy do Kaliforni. Matka wycięła postać ojca ze wszystkich rodzinnych fotografii.
Piętnaście lat później Markosian jako uznana w świecie fotografka, zajmująca się głównie fotoreportażami z Bliskiego Wschodu - z Kaukazu, Afganistanu, Dagestanu, wraca do Armenii, by odnaleźć ojca i spróbować z potłuczonych przez kulejącą pamięć resztek posklejać coś od nowa, jakąś wieź, jakąś relację. 
Na zdjęciach - zwyczajny poranek. Jajka na talerzu, omlety, herbata. Zwyczajność. I on  - obcy/nieobcy człowiek. Ojciec. Tata. Czy da się na pozorach codzienności coś zbudować? Fascynuje Markosian idea miejsca i pamięci. To widać także na tych niezwykle intymnych zdjęciach. To poszukiwanie kawałka siebie u kogoś, kto ją stworzył, ta rozpaczliwa próba nadrobienia straconego czasu i jednak - chyba - świadomość, że czasu nie można dogonić. Wzruszająca jest seria tych zdjęć i całego projektu (są tam również filmy i nagrania - narracja prowadzona przez autorkę). Całość do zobaczenia TUTAJ
Inne zdjęcia Markosian, te które pojawiły się w Boston Globe, Marie Claire, The New York Times i The Sunday Times oraz wielu innych prestiżowych gazetach i czasopisamch - też są głównie o niezapominaniu. I o codzienności  w miejscach, gdzie panują zbrojne konflikty (autorka uznanie zdobyła kapitalnymi zdjęciami z Czeczenii). 
Oto kilka z nich:

Zachód słońca na przedmościach Groznego. 


Nastolatki w czeczeńskim gimnazjum.

Szkoła w Biesłanie.

Małżeństwo mieszkające w okolicach Czarnobyla, które nigdy nie wyprowadziło się z miejsca zagrożenia.

Strona artystki TUTAJ. Zdjęcia zaczerpnęłam STĄD (jest tu też krótki wywiad z fotografką).  

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger