December 18, 2016

"Opowieści" Simony Kossak

Zdj. wydawnictwoliterackie.pl 

Wszyscy znają nazwiska Jane Goodall i Dian Fossey. Niewielu z nas kojarzy jednak, niestety, Polkę równie wielkiego formatu - Simonę Kossak, choć jej nazwisko już jak najbardziej tak.  Z TYCH Kossaków. Dziadek Wojciech, pradziadek Juliusz, ojciec Jerzy i dwie znane ciocie, siostry ojca - Magdalena Samozwaniec i Maria Pawlikowska- Jasnorzewska. Bez dwóch zdań - wybitnie ciekawa rodzina. Również i Simona Kossak wpisuje się w jej niezwykłość, w szereg ludzi nietuzinkowych, wyjątkowych, choć ona sama nie miała nic wspólnego ani z malarstwem, ani z literaturą. 
Simona Kossak była biologiem, profesorem nauk leśnych. Urodzona w Krakowie (bo gdzieżby indziej), całe dorosłe życie spędziła w leśniczówce Dziedzince w sercu Puszczy Białowieskiej. Tam badała głównie komunikację w świecie zwierząt. Jak się porozumiewają? Co mówią? Czy można się nauczyć ich języka?  Swoje spostrzeżenia przedstawiała nie tylko w formie prac naukowych, ale także sympatycznych gawęd i opowieści, które prezentowała w książkach popularnonaukowych i audycjach radiowych (w Radiu Białystok TUTAJ - bardzo polecam). 
"Opowieści" to zbiór króciutkich notatek na temat różnych zwierząt  - tego, jak żyją, jak dobierają się w pary, jak wychowują dzieci, jak odbywają gody, jak się porozumiewają. Ponieważ są napisane prostym, potocznym językiem, świetnie się je czyta na głos dzieciom w ramach wieczornej lektury. Mnóstwo tu ciekawych informacji, ale przede wszystkim spomiędzy wierszy wyczytujemy wielki szacunek i wielką miłość do świata przyrody. To mnie ujęło. Tak pisać o zwierzętach, jakby to naprawdę byli nasi mniejsi bracia - nie każdy umie i nie każdy chce. Nie ma tu nie tylko trudnego naukowego żargonu, ale też tego okrutnego poczucia wyższości, patrzenia z pozycji pana i władcy. Sercu Kossak są bliskie nie tylko wysoko rozwinięte gatunki ssaków, ale z równie wielką czułością i pokorą przygląda się światu owadów i pajęczaków. 
["Opowieści" wydała Fundacja Sąsiedzi. ]

Jest mi bliski taki rodzaj narracji o świecie fauny - nie jem mięsa i zmierzam w stronę weganizmu nie dlatego, że mięsa nie lubię. Naprawdę dobrze wysmażony wołowy burger to jest to. Ale nie byłabym w stanie przełknąć już niczego, co myślało, kochało, czuło. A na dodatek spędziło całe swoje życie w niewoli w straszliwych warunkach. Dlatego ze względów etycznych mówię mięsu nie (chociaż jak się je przestanie jeść, to ono zwyczajnie przestaje smakować po jakimś czasie). Nie chcę tu agitować na rzecz wegetarianizmu, ale polecam tę lekturę wszystkim, którym zdarza się traktować zwierzęta przedmiotowo, którzy nigdy nie zastanowili się, co za los spotkał świnię, z której właśnie jedzą szynkę, czy kurczaka, który zostawił po sobie te pyszne udka. Teksty Kossak powinny być w spisie lektur, a ponieważ nadają się doskonale do czytania także przez młodsze dzieci - z powodzeniem umieściłabym je w elementarzu klas 1-3. (Gwoli sprawiedliwości odkryłam w podręczniku mojej córki, która jest w 2. klasie podstawówki, tekst Wajraka o wilkach i o zimowym spacerze po lesie- jupi!). 
Polecam film dokumentalny o Simonie Beaty Hyży Czołpińskiej "Miejsce w raju" (TUTAJ) i biografię Lecha Wilczka "Spotkania z Simoną Kossak". 

Kilka zdjęć ze zbiorów Muzeum Podlaskiego w Białymstoku. (TUTAJ)






No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger