January 08, 2017

Rozwód



SJP, czyli Sarah Jessica Parker wyskoczyła z roli roześmianej od ucha do ucha Carrie Bradshaw z serialu "Sex and the City" i wskoczyła (udanie, obiema stopami) w dwa tony mroczniejszą postać. Choć piękne zdanie z pierwszego odcinka serialu "Rozwód" produkcji HBO  - "How do you go from eight years of happy marriage to wanting to blow someone's head off?" mogłaby powiedzieć w sumie i Carrie. ;-) 
W każdym razie serial, do którego dziś was zachęcam, jest diabelsko ironiczny, do szpiku prawdziwy - oto akt desperacji i rozpaczy (czyli podjęcie przez ustatkowane małżeństwo z dwójką dzieci decyzji o rozstaniu), okraszony wisielczym humorem, zmierza od punktu A do punkt B, czyli od słowa do realizacji. Czarna komedia zacytowane przed momentem pytanie traktuje wyjątkowo serio i przed naszymi oczami odbywa się coś na kształt wiwisekcji związku, postrzeganego z zewnątrz jako bardzo udany. Ile tu masek, tajemnic, skrytych marzeń i planów! Ile gry na pokaz, bo trzeba, bo co ludzie powiedzą i ile oszukiwania samego siebie. Z istnienia przepaści pomiędzy sobą nasza para nie zdaje sobie sprawy do czasu pewnej feralnej imprezy jedna z przyjaciółek chce zastrzelić swojego męża. To otwiera Frances oczy i postanawia "coś z tym zrobić". Jeszcze na tej samej imprezie oznajmia własnemu małżonkowi, że chce rozwodu. 
To, że nie pójdzie gładko i miło, wiemy od początku. Wszystko w zasadzie zaczyna się w tym momencie. Ale cały dramat i ciężar osadza się, na szczęście dla widzów, w błyskotliwych dialogach mówionych przez świetnych aktorów (oprócz Parker  - Thomas Haden Church jako mąż). Jest tu i smutno, i śmiesznie. Jak w życiu. I za to polubiłam ten serial. Wielkie ukłony dla jego pomysłodawczyni i twórczyni Sharon Horgan (coś mi mówi, że miała z czego czerpać te dialogi). 
P.S. Serial nie nadaje się do oglądania z dziećmi i młodszą młodzieżą, uprzejmie ostrzegam. 

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger