January 15, 2017

Zabójczyni


Hou Hsiao-hsien dostał za ten film nagrodę dla najlepszego reżysera w Cannes. Rozumiem dlaczego. "Zabójczyni" to bardzo dopracowany, wycyzelowany, dopieszczony  w szczegółach obraz. Co nie zmienia faktu, że jednak dość trudno się go ogląda. Dlaczego trudno? Bo to takie filmowe zen. Kino kontemplacyjne, do oglądania, do nasycania oczu przewijającymi się pomału obrazami. Akcję dałoby się opowiedzieć w kilku słowach i skondensować do piętnastu, może dwudziestu minut. Żeby zatem "Zabójczyni" mogła sprawić radość, trzeba wyłączyć myślenie charakterystyczne dla widza (zwłaszcza widza filmów z gatunku wuxia), czyli pragnienie posuwania akcji naprzód. Wielu recenzentów (m. in. TUTAJ) zaliczyło powolność dziania się na niekorzyść twórcy. Ale jeżeli tylko pozwolimy temu obrazowi zaistnieć bez przymuszania się do zgadywania, co dalej, kto, kogo i dlaczego, odkryje on przed nami całą swą egzotyczną feerię kolorów, świateł, wzorów, kostiumów. Przyznam, że nie było to łatwe - tak jak nie jest łatwo medytować. Warto wszak spróbować. 
Tytułowa zabójczyni to młoda, piękna Yinniang (oszałamiająca urodą Shu Qi), która była wychowana przez ciotkę w klasztorze. Tam nauczyła się sztuk walki i teraz wraca do swojej rodziny, by zgładzić byłego narzeczonego. Akcja ma miejsce w Chinach w IX i elementy pejzażu z tamtych czasów są perfekcyjnie odtworzone, doświetlone i wykadrowane. To seria barwnych obrazów, scenek rodzajowych - brosze we włosach, falujące na wietrze tkaniny, łańcuchy gór na horyzoncie widziane z progu wiejskiej chatki. 

Zdj.rogerebert.com

Najbardziej właściwe określenie, jakie przychodzi mi do głowy i pasujące do tego dzieła to liryzm. To on zamienia wushu nie w serię szybkich cięć, ale w malowidła. Aktorstwo jest tu bardzo oszczędne, w zasadzie trudno cokolwiek powiedzieć o osobowościach bohaterów - dla kamery większe znaczenie mają detale ich strojów niż to, co mówią i robią. Oszczędna jest muzyka i jedyne, co wykorzystane jest w pełni, to piękne, naturalne światło. 
Nie znajdziecie w "Zabójczyni" rozmachu "Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka". Film Hsiao-hsiena pozbawiony jest i efektów specjalnych i tempa. Ale ma za to rzadką urodę zjawiska filmowego, które urzeka tym, co urzekło publiczność pierwszych seansów kina. Urodę obrazu. 

No comments:

Post a Comment

Copyright © 2016 Brulion kulturalny , Blogger